Beata Szydło murem za Macierewiczem: Jest atakowany, bo zajmuje się wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej

- Jest osobą dynamiczną, ekspresyjną, ale naruszył bardzo wiele interesów nie tylko jako szef MON, lecz także jako osoba, która od lat próbuje wyjaśnić to, co wydarzyło się w Smoleńsku - mówi premier Beata w rozmowie tygodnika "Do Rzeczy". Pada też pytanie o Misiewicza.

W najnowszym wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy" premier rządu odniosła się m.in. do swojej zbliżającej się wizyty w Chinach, budowie Centralnego Portu Lotniczego oraz współpracy z Donaldem Tuskiem. Wyjaśniła również dlaczego jej zdaniem szef MON jest najbardziej krytykowanym politykiem tego rządu.

"Narusza interesy"

- Fala hejtu, która się na niego wylewa, rozpowszechnianie różnego rodzaju informacji nie zawsze sprawdzonych i nieprawdziwych to rzecz niebywała. Stąd później odczucie niektórych, że jest politykiem, który popełnia same błędy czy z którym są jakieś kłopoty wizerunkowe - mówi w rozmowie z "Do Rzeczy". 

Szefowa rządu podkreśliła także, że Antoni Macierewicz jest najbardziej atakowanym ministrem w rządzie, ponieważ zajmuje się sprawą Smoleńska. 

Jest osobą dynamiczną, ekspresyjną, ale naruszył bardzo wiele interesów nie tylko jako szef MON, lecz także jako osoba, która od lat próbuje wyjaśnić to, co wydarzyło się w Smoleńsku. 

PiS a Misiewicz 

Natomiast zapytana o Misiewicza i o to, czy nie obawia się, że zaszkodzi wizerunkowi partii, nie odpowiedziała to na pytanie. Premier odniosła się jednak do przegranych wyborów w 2007 roku.

- Staram się bardzo wnikliwie analizować tamten czas i wyciągać wnioski, bo rzeczywiście to był bardzo dobry okres dla polskiej gospodarki i niestety PiS przegrał przyśpieszone, ze względy bardzo trudną koalicję, wybory. Mam tego świadomość i próbuję tę świadomość zakorzenić także u moich ministrów - odpowiedziała. 

Przypomnijmy. Zdaniem opozycji kariera Bartłomieja Misiewicza stała się "symbolem arogancji PiS" i tego, co "dobra zmiana" przyniosła Polsce. 27-letni Misiewicz był jednym z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza. Pierwszy raz głośno o mężczyźnie zrobiło się w 2015 roku, po "nocnym wejściu" do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Pełnił również funkcję rzecznika prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej. Po odwołaniu z CEK oficerów wywiadu, Misiewicz został nowym pełnomocnikiem MON ds. Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu. Kilka miesięcy później trafił do rad nadzorczych spółek skarbu państwa: Polskiej Grupy Zbrojeniowej i ENERGI. Otrzymał także Złoty Medal za Zasługi dla Obronności Kraju.

Po krytyce Misiewicza stracił pracę gen. Waldemar Skrzypczak z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia. - W jego ważność wierzy chyba tylko on sam, na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Ja do tego "pana" szacunku nie mam. Przywłaszcza sobie funkcje i honory przynależne żołnierzom bądź przełożonych żołnierzy. Nie potrafię tego tolerować - skomentował chor. Michał Bardoń. 

Przeczytaj także: Hartman przewrotnie. Dziękuje Misiewiczowi: Za dokonania na polu walki o uwolnienie Polski spod reżimu Kaczyńskiego

Macierewicz broni Berczyńskiego. Szef komisji smoleńskiej zrezygnował i wyjechał do USA

DOSTĘP PREMIUM