"Schetyna kłania się po prostu politycznemu ultrarealizmowi" - Lis o "wygibasach" PO ws. uchodźców

"Być może rację ma Schetyna, który zdaje się liczyć, że sprawę załatwi za niego PiS, popełniając definitywne seppuku. Jeśli ma rację, za trzy lata będzie premierem. Jeśli nie, będzie byłym przewodniczącym PO" - ocenia Tomasz Lis.

Prawu i Sprawiedliwości udało się zepchnąć PO do narożnika prostymi, zdawać by się mogło, pytaniami. I przez pół tygodnia obserwowaliśmy, jak szef największej partii opozycyjnej się tłumaczy po swoich wypowiedziach na temat przyjmowania uchodźców.

"W naszej polityce dominuje dziś język populizmu. Platforma zaś, nie mogąc znaleźć i zaproponować innego, siłą rzeczy w pułapkę populizmu wpada. Stąd wygibasy w odpowiedzi na pytania o uchodźców czy podwyższenie wieku emerytalnego" - ocenia Tomasz Lis w najnowszym wydaniu "Newsweeka".

Większość jest na "nie"

Publicysta przypomina, że sondaże od miesięcy pokazują niechęć Polaków do przyjmowania uchodźców. "Pole gry jest zawężone - nikt, kto chce zdobyć władzę, nie może iść na zderzenie ze ścianą. Schetyna kłania się więc po prostu politycznemu ultrarealizmowi. Pytanie tylko, czy ów ultrarealizm w epoce Macrona nie jest krótkowzrocznością" - zastanawia się Lis.

Redaktor naczelny "Newsweeka", uważa, że Grzegorz Schetyna liczy na odsunięcie PiS od władzy przy pomocy... samego PiS. "Zdaje się liczyć, że sprawę załatwi za niego PiS, popełniając definitywne seppuku. Jeśli ma rację, za trzy lata będzie premierem. Jeśli nie, będzie byłym przewodniczącym PO" - sugeruje Tomasz Lis.

Schetyna próbuje wyjaśnić swoją wypowiedź o uchodźcach

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM