''Karierę w wojsku robi się ciężką pracą, na poligonach, a nie salonach. Koledzy powinni o tym pamiętać''

- Jeśli ambicją moich młodszych kolegów jest praca w Warszawie, to się wstydzę za nich - mówi w ''DGP" gen. Waldemar Skrzypczak.

Z wojska od czasu przejęcia MON przez Antoniego Macierewicza odeszło wielu doświadczonych dowódców, którzy nie mogli się zgodzić na zmiany forsowane przez szefa resortu czy sposób traktowania żołnierzy. Czy są ludzie, którzy ich zastąpią? Minister obrony chce wymienić ich na nowych, po krótkich kursach. - Karierę w wojsku robi się ciężką pracą, na poligonach, a nie salonach i defiladach. Koledzy powinni pamiętać, że samo wypinanie piersi do odznaczeń, które politycy rozdają na prawo i lewo, nie dobrego dla wojska i dla Polski nie przyniesie - mówi w wywiadzie dla ''Dziennika Gazety Prawnej'' gen. Waldemar Skrzypczak, polski wojskowy, generał broni w stanie spoczynku, b. wiceminister obrony.

Jak zareagował na wypowiedź posła Pawła Kukiza, że odejście generałów to dobra rzecz, bo ''pękł szklany sufit'', co miałoby umożliwić awanse innym? - Przytkało mnie - mówi Skrzypczak w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Jego zdaniem praca w Warszawie dla żołnierza wcale nie jest dobra, bo to praca urzędnika. - Jeśli ambicją moich młodszych kolegów jest praca w Warszawie, to się wstydzę za nich. Jeśli to są ambicje żołnierzy, to z całym szacunkiem, to nie jest to wojsko, tylko organizacja, która zajmuje się promowaniem wybitnych jednostek salonowych, a nie dowódców liniowych. (...) Każdego generała, który będzie opowiadał się przeciwko kolegom generałom, będę szykanował - zapowiada.

- To się nazywa solidarność zawodowa - oponowała Rigamonti. - Nie, to się nazywa uczciwość - odparł Waldemar Skrzypczak.

Cała rozmowa w najnowszym wydaniu ''DGP"">>

Siemoniak: Macierewicz jak Al Capone. Ta afera go pogrąża

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM