''Upolitycznione jest wszystko od konia do piosenki. Umyka np. to, że na posterunku zabito człowieka''

- Niewinny człowiek jest zamordowany na posterunku policji, władze o tym wiedzą i ani prokurator generalny, ani minister spraw wewnętrznych nie poczuwają się, żeby ustąpić - to szokujące - komentował w TOK FM prof. Jan Zielonka.

Sprawa śmierci Igora Stachowiaka wróciła na czołówki po tym, jak upubliczniono nagrania z komisariatu, na którym zatrzymany mężczyzna był m.in. rażony paralizatorem. 25-latek zmarł. W środę temu tematowi poświęcona była debata w Sejmie. - Cała debata sejmowa oparta na krzyku, podczas której skompromitowali się dwaj ministrowie, którzy mieli dać nam informację o aferze wrocławskiej, a także premier Szydło. Prowincjonalny polityk bez podmiotowości krzyczy do Europy złym tonem. ''Europo, Europo''. To mnie oburza i czuję się zażenowany, że taka estetyka w polskiej polityce zaczyna dominować - ubolewał prof. Wiesław Władyka w Poranku Radia TOK FM.

Republika absurdu

Prof. Zielonka z Uniwersytetu Oksfordzkiego: To wszystko coraz bardziej przypomina republikę absurdu. Ale komentatorzy nie rozróżniają rzeczy podstawowych dla funkcjonowania państwa prawa od rzeczy błahych. Jest różnica między spolitycyzowaniem stadniny koni czy festiwalu piosenki a casusem - dla mnie szokującym - że niewinny człowiek jest zamordowany na posterunku policji, władze o tym wiedzą od jakiegoś czasu i ani prokurator generalny, ani minister spraw wewnętrznych nie poczuwają się, żeby ustąpić. To szokujące, ale jest zgiełk medialny - komentował prof. Zielonka.

Zabójstwo człowieka vs festiwal piosenki. Co ważniejsze?

Jego zdaniem to niedobrze, że wszystko jest upolitycznione ''od konia do piosenki''. - Szokujące zdarzenia jakoś się rozmywają w tym wszystkim. Tracimy poczucie tego, co jest fundamentalne, a co jest marginalne. To mnie bardzo niepokoi. Jeśli człowiek nie ma pewności, że państwo go broni i że zapewnia mu pewną ochronę - komentował Zielonka. Jego zdaniem powinno być jasne, że jeśli jednostki popełnią błędy, to one nie są natychmiast skorygowane i wyjaśnione. A nad tymi jednostkami są są osoby odpowiedzialne, również politycznie.

PiS otwiera i przymyka fronty

Tomasz Wołek uważa, że PiS zrozumiał, że z pewnymi podmiotami walka będzie trudna np. z samorządami. - Polityka PiS w ostatnich tygodniach to dziwna mieszanka, gdzie niektóre fronty walki próbuje się przymykać, a inne się otwiera jak np. Opole czy pigułka po, na której PiS poślizgnie się jak na skórce od banana - komentował publicysta.

"Wybuch bomby we Wrocławiu pomógł władzy. Mogę domniemywać, że Błaszczak był zachwycony"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM