''Sowieci byli święcie przekonani, że wybór Wojtyły zaaranżował Brzeziński''

- Odszedł jeden z największych Polaków XX i XXI wieku o rysach męża stanu. Nie potrzebuje honorów w postaci pomników z kamienia. Ale wolna po 1989 roku Polska winna mu wystawić Łuk Triumfalny Pamięci - pisze prof. Arkadiusz Stempin

Komunizm w bloku wschodnim runął, bo doszło do wyjątkowego aliansu między USA a Watykanem. CIA szpiegowało imperium Breżniewa i Gorbaczowa. Polski papież informacje czerpał od sieci 8 tysięcy parafii, rozsianych po całej Polsce. Wysłannicy prezydenta Ronalda Reagana i Głowa Kościoła katolickiego spotykali się potem przy mahoniowym stole w Watykanie, modlili się, wymieniali informacjami i podejmowali polityczne decyzje. USA podkręcały wyścig zbrojeń, stawiając ZSRR pod ścianę, razem z Watykanem dostarczały pieniędzy dla Solidarności w Polsce i tępili lewicową teologię wyzwolenia w Ameryce Południowej.

Jeden cel ''Świętego Przymierza''

Prominentni politolodzy pisali nawet o „Świętym Przymierzu”. Wśród zacnych piór: Odkrywca afery Watergate Carl Bernstein i nr 1 wśród włoskich watykanistów Marco Politi. Kardynał Achille Silvestrini, orbitujący najbliżej papieża Wojtyły, Święte Przymierze określił krótko: „USA na płaszczyźnie politycznej, Watykan na moralnej forsowali te same cele: Wolność dla Polski”.

Kto wybrał papieża-Polaka. Konklawe czy...

Wśród wysłanników amerykańskiego prezydenta, kursujących regularnie do Watykanu obok szefa CIA Williama Casyego, jego zastępcy Roberta Gatesa, doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa generała Verona Waltersa, wszyscy gorliwi katolicy, znajdował się Zbigniew Brzeziński. Już wtedy, w latach 80., ale i także po upadku komunizmu w 1989 roku, Sowieci byli święcie przekonani, że wybór Wojtyły na Tron św. Piotra zaaranżował Brzeziński.

„Wybrałeś mnie” powiedział mu face to face Jan Paweł II, przymrużając oko, kiedy krótko po wyborze udał się do USA. Jako pierwszy papież w dziejach odwiedził Biały Dom. Prezydent USA Jimmy Carter, poprzednik Reagana, rozumiał się z Janem Pawłem II doskonale. Rozmowę z nim rozpoczął od polskiego „Niech będzie pochwalony” a po jej zakończeniu określił ją jako „spotkanie polskiego katolika z baptystą z Georgii”.

Jak Polak z Polakiem

Jego rezultat: W ciągu dwóch lat uruchomiono bezpośrednie łącze telefoniczne prezydenta z papieżem. Ale to z Brzezińskim papież konferował na prywatnej kolacji u niego w domu „jak Polak z Polakiem”. Przy stole pełnym kiszonych ogórków. Obydwaj świetnie się rozumieli. „Przyjechałeś do USA, by mnie odwiedzić”, jowialnie odparował papieżowi na dictum o aranżacji wyboru Brzeziński. Pomimo swoistej lekkości polska kolacja u Brzezińskich upłynęła na omawianiu jednego wątku: Jak doprowadzić do implozji systemu komunistycznego.

Jak uczcić Brzezińskiego?

Same indywidua nie rozstrzygają o losach społeczeństw i ludzkości. Ale organicznie sprzężone z nimi istotnie wpływają na ich los. Do szczegółów ''Świętego Przymierza'' ze względu na tajność przedsięwzięcia historycy nigdy nie dotrą. Ich tajemnicę Jan Paweł II zabrał ze sobą do grobu. Teraz dołączył do niego Zbigniew Brzeziński. Jedno jednak nie ulega wątpliwości: Odszedł jeden z największych Polaków XX i XXI wieku o rysach męża stanu. Nie potrzebuje honorów w postaci pomników z kamienia. Ale wolna po 1989 roku Polska winna mu wystawić Łuk Triumfalny Pamięci.

"Parodia polskiego mesjanizmu" - Kowal tłumaczy, w co gra PiS

DOSTĘP PREMIUM