"Robienie z obcych szczątków dowodu okłamywania rodzin przez ówczesny rząd, jest nieuprawnione"

"Szczątkom należy się godne traktowanie. Wszystkim. Te ,'obce' też są dla kogoś drogie. Ktoś też nad nimi płacze. I cierpi, że zostały dodane do innych 'obcych'" - pisze na blogu Adam Szostkiewicz. Publicysta "Polityki" był i jest przeciwnikiem ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej.

"Gdyby nie zarządzona przez PiS ekshumacja ofiar katastrofy smoleńskiej, wdowa po gen. Kwiatkowskim mogłaby trwać w żałobie niezakłóconej. Ale okazało się wskutek ekshumacji, że w trumnie pochowano szczątki także innych ofiar. Media publikują wypowiedź wdowy na ten temat. Bardzo emocjonalną, ale nie wypada jej komentować, bo bliskim wolno więcej" - ocenia Adam Szostkiewicz.

Media poinformowały, że w trumnie gen. Bronisława Kwiatkowskiego znajdowały się szczątki kilku innych ofiar. "Wiem, jak do tego mogło dojść. Po katastrofie smoleńskiej był totalny bałagan" - ocenia Paweł Deresz

To niepotrzebne

Adam Szostkiewicz nigdy nie krył, że jest przeciwnikiem pomysłu, by ekshumować szczątki wszystkich ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Jak przekonuje, "grzebanie w szczątkach wydaje mi się już do niczego niepotrzebne".

"Na dodatek w naszej kulturze mamy zasadę rigor mortis. Szczątkom należy się godne traktowanie. Wszystkim. Te ,'obce' też są dla kogoś drogie. Ktoś też nad nimi płacze. I cierpi, że zostały dodane do innych ,'obcych'" - pisze na blogu.

I przypomina wypowiedzi ks. Henryka Błaszczaka, który był w Moskwie po katastrofie i towarzyszył bliskim ofiar w identyfikacji.  "Zastanawiał się, czy nie należałoby wszystkich szczątków pochować we wspólnym grobie, a nad nim postawić pomnik ich pamięci. Kto wie, czy to nie był pomysł, który mógłby nas wszystkich wyzwolić z smoleńskiej traumy" - ocenia Szostkiewicz.

Polityka na pierwszym planie

Pomysłodawcy ekshumacji szczątków wszystkich ofiar nie brali i nie biorą pod uwagę emocji rodzin. Nie wysłuchali sprzeciwu części rodzin, które nie zgadzają się na otwieranie grobów. Bo stawką w tej grze są interesy polityczne.

"Robienie z obcych szczątków dowodu okłamywania rodzin przez kogokolwiek, a zwłaszcza przez ówczesny rząd, jest nieuprawnione. Społeczeństwo dojrzało w większości do wyjścia z traumy i żałoby smoleńskiej, politycy, którzy na traumie i żałobie budują swoją pozycję, mu w tym nie pomagają, tylko jakby wciąż je zawracają na mary" - komentuje na blogu Adam Szostkiewicz.

"Parodia polskiego mesjanizmu" - Kowal tłumaczy, w co gra PiS

DOSTĘP PREMIUM