ZUS bierze pod lupę kierowców z Ukrainy. Firmy transportowe biją na alarm: Upadniemy

Firmy transportowe, które zatrudniają Ukraińców, alarmują, że ZUS zablokował wydawanie tzw. druków A1, co uniemożliwia tirowcom ruszenie w trasę do Belgii, Francji czy Niemiec.

O problemie informują firmy, które świadczą usługi w transporcie międzynarodowym i przewożą towary za granicę. Nie ma w nich kto pracować. Do tej pory lukę w zatrudnieniu zapełniali Ukraińcy, ale od niedawna - jak mówią nam przedsiębiorcy - ZUS inaczej interpretuje przepisy. I nie chce wydawać Ukraińcom tzw. druków A1, które potwierdzają, że pracodawca płaci za nich składki ubezpieczeniowe. A bez tych druków nie może ruszyć w trasę do Belgii, Francji czy Niemiec.

Bez druku A1 Ukrainiec, zatrudniony w polskiej firmie transportu międzynarodowego nie może jechać z towarem za granicę. A są firmy, w których są sami Ukraińcy, bo Polacy nie chcą w nich pracować, mimo, że zarobki za granicą dla Polaków i dla Ukraińców wcale się nie różnią. Firmy dają ogłoszenia o pracę, m.in. poprzez urzędy pracy, ale nie ma na nie odzewu ze strony polskich kierowców. Bo trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje, a poza tym praca jest ciężka, wiele miesięcy w trasie, z dala od rodziny i domu. 

Ukraińcy chętnie taką pracę biorą

Tyle tylko, że aby jeździć muszą mieć poświadczenie opłacania składek przez polskiego pracodawcę, czyli druk A1. Do tej pory – jak mówią nam właściciele firm transportowych, nie było z tym problemów. Szło się do ZUS, wypełniało odpowiedni druk i dostawało zaświadczenie. Teraz problem już jest.

Ukrainiec ma mieć w Polsce "centrum swoich interesów życiowych"

- Poinformowano mnie, że mój pracownik musi mieć w Polsce dom i rodzinę, by taki druk dostać. A przecież dom to on ma na Ukrainie, dzieci chodzą do szkoły i on nie chce się z całą rodziną przeprowadzać do Polski. I mimo, że w jego sytuacji domowo-rodzinnej nic się nie zmieniło, wcześniej A1 dostawał bez problemu, a teraz już nie. Mam go zwolnić? I kogo zatrudnię? - pyta pan Wojciech z jednej z firm.

ZUS bardzo szczegółowo pyta teraz o rodzinę, majątek, domy i mieszkania

ZUS zmienił druki, które trzeba wypełnić przy ubieganiu się o A1. Do tej pory druk był dość ogólny, a cudzoziemiec w formie opisowej przedstawiał swoją sytuację rodzinną czy zawodową.

Dziś ZUS pyta o konkrety. M.in. o dane małżonka, szczegółowe dane dzieci, o to, czy rodzina jest z kierowcą w Polsce, jaka jest jego sytuacja mieszkaniowa, czyli czy ma np. mieszkanie na własność czy też może mieszka na stancji. Jest też pytanie o majątek w państwie pochodzenia i szereg innych wątków. A chodzi generalnie o to, by udowodnić, czy cudzoziemiec mieszka w Polsce na stałe czy też nie.

- By dostać druk A1 cudzoziemiec musi mieć w Polsce tak zwane centrum swoich interesów życiowych - mówi Małgorzata Korba, rzecznik ZUS w Lublinie. I tłumaczy, że to wynika z przepisów unijnych i że nic się w tej sprawie nie zmieniło. Tyle, że wcześniej cudzoziemcy druki dostawali bez problemu, a teraz nie. - Trzeba pamiętać, że jest to zaświadczenie tymczasowe, wydawane na czas określony. A ZUS za każdym razem bada sytuację danej osoby - dodaje Korba.

"Do tej pory dostanie tego druku to była formalność"

Pani Beata zatrudnia czterech Ukraińców i płaci za nich składki w Polsce. - Do tej pory otrzymanie A1 było czystą formalnością. Teraz to się z niewiadomych przyczyn zmieniło. Ja jako pracodawca zaczynam się zastanawiać, co będzie dalej? - mówi pani Beata. Jak dodaje, jednemu z jej bardzo dobrych kierowców - właśnie skończyła się ważność zaświadczenia i nie wie, co ma robić.

Polacy? "Od kilku lat nie zgłosił się ani jeden chętny"

Pan Jacek  ma 40 kierowców, wśród których prawie wszyscy to Ukraińcy, którzy pracują u niego już wiele lat. Jak mówi, dziwi go podejście ZUS, zgodnie z którym powinni w Polsce mieć rodzinę, dzieci, całe swoje życie. - Przecież oni przyjeżdżają u nas tylko dorobić. I podejmują taką pracę, że muszą jeździć po Europie. A bez A1 wyjechać nie mogą - mówi nasz rozmówca. I od razu dodaje, że chętnie zatrudniłby Polaków, ale od czterech lat nie zgłosił się ani jeden chętny. Mimo, że oferty zamieszcza regularnie.

Niektórzy, w obliczu tego co robi ZUS, zastanawiają się nad przeniesieniem swoich firm na Słowację, bo jak twierdzą - tam takich problemów nie ma. Inni myślą jeszcze o czymś innym. - Nie wiem, czy jest sens, by dalej zatrudniać obywateli Ukrainy na umowę o pracę i płacić ZUS. Może lepiej by zacząć coś kombinować? Jakieś umowy zlecenie czy umowy o dzieło - mówi - ironizując Jacek Kuś, prezes jednej z firm transportowych.

O co zatem chodzi? Co się zmieniło?

Rzeczniczka ZUS Małgorzata Korba powiedziała nam, że przepisy są takie jakie były, a zgodnie z nimi Ukrainiec by móc dostać A1 musi mieć w Polsce dom i rodzinę. - Tymczasem w niektórych przypadkach dostajemy wnioski o wydanie A1 od osób, które tego warunku nie spełniają. W trakcie ustaleń z pracodawcą i pracownikiem, kiedy uzyskujemy od nich dodatkowe informacje, okazuje się, że na przykład obywatel Ukrainy ma podany adres zamieszkania jako adres siedziby firmy, w której pracuje. Albo podaje nam adres zamieszkania w mieszkaniu, w którym - teoretycznie - mieszka kilkadziesiąt osób na raz - mówi rzecznik ZUS.

Tyle, że - jak przekonują nas przedsiębiorcy jest to możliwe, bo kierowcy się w danym mieszkaniu zmieniają: gdy jeden wyjeżdża z towarem, to inny nocuje. Czasami bezpośrednio w firmie transportowej są pokoje socjalne, w których kierowcy mogą przenocować, by właśnie stąd ruszyć pracę.

- Jeśli ZUS zmienił interpretację i nie chce wydawać zaświadczeń A1 dla Ukraińców, to jest problem. Mieliśmy już sytuację, że we Włoszech kierowca dostał mandat 400 euro, Włosi zabronili mu kontynuować jazdę, a firma transportowa została dodatkowo ukarana kwotą prawie 4 tysięcy euro za niedostarczenie towaru na czas - mówi biegły sądowy, od lat działający w branży transportowej, Maciej Kulka.

Zmiana podejścia ZUS prawdopodobnie wynika z nasilonych kontroli na Zachodzie Europy, m.in. we Francji. - Francuskie służby mogą analizować druki A1 i mogą nawet stwierdzić, że mają wątpliwości co do zaświadczenia wystawionego przez ZUS. Mogą również się do nas zwrócić o dodatkowe postępowanie wyjaśniające i stwierdzenie, czy dana osoba powinna mieć takie zaświadczenie wystawione czy też nie. Dodam, że takie prośby od instytucji zagranicznych dostajemy. W tym roku w oddziale ZUS w Lublinie było ich już kilkadziesiąt - mówi M.Korba.

DOSTĘP PREMIUM