Polska (po raz szósty) niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Co to znaczy?

Co się zmieni, kiedy Polska zostanie członkiem niestałym rady bezpieczeństwa ONZ. Raczej niewiele. Pamiętajmy jednak, że 20 lat temu członkostwo utorowało nam drogę do NATO i Unii.

Rada Bezpieczeństwa ONZ składa się z pięciu stałych członków (Permanent Members, P-5). W kolejności alfabetycznej są to: Chiny, Francja, Rosja, USA i Wielka Brytania. I tylko one posiadają prawo weta, którym mogą zablokować uchwały całej Rady. Przyznawanie 10 miejsc niestałym członkom Rady (Elected Members) odbywa się według klucza regionalnego. Mandat wygasa po dwóch latach. Przy czym w jednym roku, w miesiącu czerwcu, (wcześniej w październiku), wymienia się po pięciu członków.

Wyboru dokonuje Zgromadzenie Ogólne w składzie 193 członków. Do elekcji wymagana jest większość dwóch trzecich państw biorących w głosowaniu. Przedłużenie kadencji bezpośrednio po upłynięciu pierwszej nie jest możliwe. 

Podział 10 miejsc dla „Elected Members” następuje w oparciu o klucz regionalny:

- kraje Afryki: 3 miejsca,
- kraje Azji i strefy Pacyfiku: 2 miejsca
- Ameryki Łacińskiej: 2 miejsca
- grupa krajów dawnej Europy Zachodniej oraz krajów pozaeuropejskich, zaliczanych przed 1989/90 do sfery zachodniej (np. Japonia, Australia, Nowa Zelandia itp.): 2 miejsca,
- kraje dawnego bloku wschodniego (radzieckiego): 1 miejsce

Ta klasyfikacja, a szczególnie wyodrębnienie krajów bloku wschodniego i cywilizacji zachodniej, pozostaje do dziś brzęczącym echem Zimnej Wojny, czyli biopolarnego porządku międzynarodowego, który wraz z przełomem 1989/90 przeszedł do historii.

A na zmianę, przynajmniej w najbliższym czasie, się nie zanosi.

Procedura ubiegania się o miejsce jest długotrwała. Kraje zgłaszają swoją kandydaturę z dużym wyprzedzeniem. W przypadku braku zgody wśród członków grup regionalnych, kandydaci posiłkują się żmudnymi i dość kosztownymi kampaniami wyborczymi.

Wśród członków niestałych musi się znajdować kraj arabski, wybierany w latach parzystych spośród albo krajów Azji i Pacyfiku (Azji Przedniej) lub Afryki (Północnej). W latach 2012/13 było to Maroko (z grupy afrykańskiej), w latach 2014/15 Jordania (z grupy azjatyckiej). Jordania przejęła w 2014 roku miejsce po Arabii Saudyjskiej, kiedy monarchia Saudów w październiku 2013, krótko po wyborze na członka niestałego, zrezygnował z zasiadania w Radzie, zarzucając jej na kanwie konfliktu między Palestyną a Izraelem „podwójną moralność”, a atestując sobie własną „niemoc” w obliczu rosyjskiej blokady w Syrii.

W obecnej kadencji 2017/18 jedno z miejsc wśród grupy państw zachodnich przypadło Szwecji. Przyznanie drugiego mandatu, o który ubiegały się Włochy i Holandia, nie przyniosło wymaganego rozstrzygnięcia większością 2/3.

Wobec tego Zgromadzenie Ogólne postanowiło, że obydwa kraje podzielą się mandatem. Od 1 stycznia tego roku sprawują go Włochy, by w styczniu 2018 przekazać go Holandii. Casus niezwykle rzadki, ale znany. W 1960/61 roku w ten sposób mandat przypadł Turcji i Polsce.

To nie pierwszy raz

Polska sprawowała pięciokrotnie mandat jako niestały członek Rady po raz pierwszy w drugim roku istnienia ONZ 1946/1947, rzeczonym roku 1960/61, kolejno 1970/71, w mrocznych latach po stanie wojennym 1982/83, oraz po transformacji ustrojowej 1996/97.

Za pierwszym razem miejsce Polsce utorował Stalin, za drugim razem sukces międzynarodowy hiperaktywnej za granicą ekipy nacjonalistycznego komunisty Władysława Gomułki był efektem antyniemieckiej fobii rządzących w Warszawie komunistów.

Z kolei powtórka w październiku 1970 roku nie zapobiegła biologicznej śmierci ekipy Gomułki, poniesionej zaledwie dwa miesiące później na skutek strajków na Wybrzeżu. Podobnie.

W 1982 roku obecność w Radzie Bezpieczeństwa nie przełamała międzynarodowej izolacji PRL, wywołanej wprowadzeniem przez generała Jaruzelskiego stanu wojennego.

Na ile ostatnia obecność w latach 1996/97 przysłużyła się realizacji dwóch fundamentalnych celów polskiej polityki zagranicznej: wejściu do UE i NATO, czeka na precyzyjną odpowiedź politologów.

''Gdzie jest granica wolności artystycznej? Wolność nie ma granic''

DOSTĘP PREMIUM