Dwie prokuratury zajmują się sprawą oplucia muzułmanki w Lublinie. Policjanci nie pomogli?

Dwie lubelskie prokuratury zajmują się incydentem, do którego doszło w weekend. Jedna zajmuje się sprawą oplucia muzułmanki, druga - zachowaniem policjantów, którzy mieli zlekceważyć prośbę o pomoc.

Jak przekazał TOK FM prokurator Piotr Sitarski z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, na razie podjęte są czynności sprawdzające, czyli bardzo wstępne. Prowadzą je dwie różne lubelskie prokuratury, w dwóch różnych kwestiach.

Pierwsza dotyczy znieważenia – to artykuł 257 kodeksu karnego, który mówi, że kto publicznie znieważa inną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej czy wyznaniowej podlega karze do 3 lat więzienia. Tu czynności prowadzi Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe.

Drugi badany przez śledczych wątek to zachowanie policjantów, którzy - jak twierdzą młodzi ludzie, którzy prosili o pomoc - mieli ich zignorować i roześmiać się w twarz. Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ bada, czy nie doszło do niedopełnienia obowiązków przez policjantów, czyli w grę wchodzi art. 231 kodeksu karnego.

Sprawie przyglądają się też inni

Sprawę incydentu, do którego miało dojść 21 czerwca w centrum Lublina, bada też Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Przyjrzy się jej również Rzecznik Praw Obywatelskich.

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk we wpisie na FB potępił to, co się wydarzyło. „Lublin był, jest i będzie miastem otwartym i przyjaznym dla obcokrajowców. Dowodem tego jest ponad 6,5 tys. studentów zza granicy, którzy właśnie nasze miasto wybrali na miejsce swojej nauki. Zrobimy też wszystko, aby Lublin pozostał miastem bezpiecznym” – napisał prezydent Lublina.

Według dotychczasowych ustaleń lubelskiej policji 21 czerwca do patrolu na ul. Kołłątaja podeszła grupa cudzoziemców, ale policjanci nie znali w stopniu komunikatywnym języka angielskiego i nie mogli się porozumieć, mimo pomocy przechodniów. Jak twierdzą, nie usłyszeli żadnej informacji, która wskazywałaby, że doszło do naruszenia prawa.

„Na koniec policjanci usłyszeli od osób tłumaczących, że nie ma już żadnego problemu. Osoby wymieniły grzecznościowe uśmiechy” – napisano w komunikacie na stronie Komendy Wojewódzkiej w Lublinie. Policja podkreśla też, że do żadnego z lubelskich komisariatów nie zgłosili się uczestnicy wycieczki z Berlina ani też ich opiekunka. Nie zostało złożone formalne zawiadomienie.

O sprawie jako pierwszy napisał portal Wirtualna Polska. Opisał incydent, który dotyczył wycieczki dzieci muzułmańskich imigrantów w Polsce, które przyjechały poznać historię zagłady Żydów. Młodzi ludzie byli m.in. w Warszawie i Lublinie. Mieli być obrażani i poniżani.
Jak podał portal, do nastolatki w chuście na głowie miał podejść mężczyzna, który napluł jej w twarz. Jej znajomi podbiegli do stojącego w pobliżu patrolu policji, ale nie uzyskali pomocy. Jak podawała Wirtualna Polska, kilku mieszkańców Lublina zaprowadziło zapłakaną dziewczynę i jej kolegów do innego patrolu, opowiadali, co się stało. Policjanci zareagowali śmiechem - donosił wczoraj portal powołując się na świadków.

"Mazurek szczerze wyraża poglądy PiS. Rządzący 'rozumieją' bandytów bijących leżącego"

DOSTĘP PREMIUM