Merkel zmieniła zdanie ws. małżeństw jednopłciowych. Postęp? ''To zwykła polityczna kalkulacja''

Nawet 83 proc. Niemców popiera równość małżeńską. Jednak dotąd Angela Merkel uważała, że jest to związek mężczyzny i kobiety. Właśnie ogłosiła, że zmieniła zdanie.

Trzy czwarte Niemców (wg reprezentatywnej sondażowi państwowej „Antidiskriminierungsstelle des Bundes” nawet 83 procent), opowiada się za prawem wyboru, z kim zawrzeć małżeństwo: mężczyzną czy kobietą. Tak, jak to dopuszcza dotychczas praktyka prawna w ponad 20 krajach na świecie.

W niemieckim parlamencie podczas głosowania posłów nie będzie obowiązywała dyscyplina partyjna. Co do niedawna jeszcze było poza ich horyzontem poznawczym.

Posłowie z chadeckiej partii Angeli Merkel związani byli właśnie dyscypliną partyjną, ci z koalicyjnej SPD - koalicyjną lojalnością. Do tej pory też obowiązywała wykładnia obecnej kanclerz: „Dla mnie osobiście małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety”.

Do ostatniego poniedziałku. We wtorek Merkel zapowiedziała, że przy głosowaniu nie obowiązuje dyscyplina partyjna. Co otwiera prostą drogę do ponadpartyjnego większościowego przyjęcia rozwiązania. Wprawdzie większość posłów CDU będzie przeciw, ale liczba głosujących „za” przesądzi o większości w Bundestagu.

Tyle że nowa sytuacja nie wynika bynajmniej ze zmiany ideologicznych przekonań w łonie CDU, czy samej kanclerz, nie jest ani rezultatem dyskusji wewnątrzpartyjnej, ani też nagłego obudzenia się poczucia sprawiedliwości w obydwu rządzących ugrupowaniach. Przyczyną jest najzwyklejsza rachuba polityczna, kategoria wyjątkowo niezwykła, pojemna i wrażliwa na sygnały z zewnątrz, szczególnie w okresie walki wyborczej.

Najpierw bowiem Partia Zielonych, która najodważniej od lat kruszy kopię o małżeństwa jednopłciowe, postanowiła, że to zagadnienie wyniesie jako warunek przystąpienia do tworzenia rządu koalicyjnego, jaki powstanie po wrześniowych wyborach. W jej ślady poszli liberałowie z FDP, a w końcu socjaldemokraci Martina Schulza.

CDU Angeli Merkel została na placu boju sama jak palec. By zachować zdolność koalicyjną pani kanclerz odważyła się na zmianę frontów. Wobec partyjnych oponentów z zaciśniętymi pięściami ma teraz poważny argument w ręku. Konserwatyści w CDU znów mogą powiedzieć i psioczyć po kątach, że Merkel rozwadnia chadecką duszę partii, a malkontenci wskazywać na niebezpieczeństwo odpływu ultraprawicowych wyborców do antyeuropejskiej AfD. Czy ci drudzy nie mają jednak racji, w tej chwili trudno powiedzieć.

Jedno jest pewne, Niemcy staną w szeregu tych państw, dla których małżeństwa jednopłciowe mają tę samą rangę, jak między mężczyzną a kobietą. Głosowanie nad projektem ustawy o małżeństwach jednopłciowych odbędzie się w niemieckim parlamencie w najbliższy piątek.

Przyjęcie projektu ustawy uchodzi za przesądzone, pomimo że siostrzana partia Merkel z Bawarii, bardziej od niej konserwatywna CSU, już zapowiedziała odrzucenie projektu. Przeciwko wypowiedział się też przewodniczący episkopatu Niemiec kardynał Marx z Monachium.

DOSTĘP PREMIUM