Siedlecka: W żadnej z ustaw dot. sądów nie ma przepisów, które by miały usprawnić sądownictwo

- Minister Ziobro będzie wskazywał palcem, kto i gdzie ma orzekać - Ewa Siedlecka, dziennikarka ''Polityki'' uważa, że nowe zmiany w prawie to powrót do czasów PRL.

Senat w nocy z piątku na sobotę mimo sprzeciwu opozycji przyjął bez poprawek ustawy dot. ustroju sądów powszechnych i KRS. Teraz czekają one tylko na podpis prezydenta. Na procedowanie czeka też projekt o Sądzie Najwyższym, który - de facto - usuwa z urzędu sędziów. O ich obecności w SN decydować będzie minister sprawiedliwości - Zbigniew Ziobro.

- W żadnej z ustaw dot. sądów nie ma przepisów, które by miały usprawnić sądownictwo. Jedyny pomysł to zmiany kadrowe - mówiła w TOK FM Ewa Siedlecka, dziennikarka ''Polityki'' od lat zajmująca się sprawami legislacyjnymi. 

- Jeśli chodzi o Sąd Najwyższy. Nie wiem, kto uwierzy, że jedna izba do wszystkich spraw przyspieszy ich rozwiązywanie. Na pewno je spowolni, bo konkretnymi dziedzinami przestaną się zajmować wybitni fachowcy. Np. sprawami spółdzielczymi nie będą zajmować się - jak dzisiaj - wybitni fachowcy, którzy przez kilkadziesiąt lat zajmowali się orzekaniem, a sędziowie np. od spraw karnych. W ten sposób ''usprawnimy'' działanie sądów - komentowała Siedlecka.

Jej zdaniem zapisy z nowych ustaw przypominają te, które obowiązywały w czasach PRL.

Teraz widzimy, jak skonstruowany jest mechanizm przejmowania wymiaru sprawiedliwości. Najpierw przejęto Trybunał Konstytucyjny, potem Krajową Radę Sądownictwa, która będzie wyznaczać, kto może sądzić,a kto nie, następnie przejmuje się prezesów sądów powszechnych i tak kształtuje uprawnienia samorządu sędziowskiego, że nie są one w stanie przeciwstawić się spolitycyzowaniu sędziów. I tak to wygląda

- mówiła Siedlecka.

Jej zdaniem jedyne, co można teraz zrobić, to protestować. - Spodziewam się, że ludzie się o sądy upomną. Że zmuszą prezydenta, żeby zawetował te ustawy. Żeby trzeba było 3/5 głosów, żeby te ustawy uchwalić. Ludzie powinni pokazać, że obchodzi ich, czy w Polsce jest trójpodział władzy - dodała dziennikarka tygodnika ''Polityka''. 

W sobotę o godz. 15 odbywa się manifestacja przez Pałacem Prezydenckim, w niedzielę o godz. 15 - przed Sejmem, a o 21 - przed siedzibą Sądu Najwyższego.

Budka: PiS chce ''zaorania'' polskich sądów

DOSTĘP PREMIUM