''Straszne do czego doszliśmy: O porządku prawnym decydują Ziobro i Piotrowicz''

''Przyłączyć się do puczu'' czy ''drzeć japę na ulicach''? - Stanisław Tym zastanawia się, co wybiorą ludzie.

- To straszne do czego doszliśmy - pisze w tygodniku ''Polityka'' Stanisław Tym, satyryk i publicysta. Dodaje ze smutkiem: O porządku prawnym w Polsce decydują pan magister serwilista Zbigniew Ziobro i prokurator z czasów stanu wojennego Piotrowicz - obaj prowadzeni na smyczy przez rozjeżdżającego kraj posła.

Tym - jak wielu ludzi w Polsce - jest pod wrażeniem przekazu, jaki serwuje TVP Info.  - Państwowa telewizja cały dzień donosi nie o pokojowych protestach, ale o puczu przeciwko demokratycznie wybranej władzy i opozycyjnych bojówkach. Na ekranie pojawiają się nieznane bliżej panie i mniej znani panowie, którzy zarzucają opozycji, że nie chce z władzą rozmawiać, tymczasem ona do dyskusji aż się pali. Na każdym skrzyżowaniu w każdym mieście stoją na zmianę Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński, a często obaj naraz, i żebrzą, żeby ktoś z opozycji choć chwilę z nimi pogadał. Nie ma spraw niewygodnych, więc nie wiadomo, dlaczego wszyscy omijają tę parkę szerokim łukiem i pędzą, by przyłączyć się do puczu. Przepraszam, nie ''przyłączyć się do puczu - tu zacytuję Pawła Kukiza - drzeć japę na ulicach, bo nic innego opozycji nie pozostało - pisze Tym.

PiS przeforsowało w błyskawicznym tempie pakiet ustaw dot. sądów, w tym Sądu Najwyższego, które de facto uzależniają je od ministra sprawiedliwości. Po awanturze przyjął je Sejm. Ludzie czekają na weto prezydenta Andrzeja Dudy. Wczoraj w wielu miastach Polski odbyły się protesty przeciwko zmianom.

Cały felieton w najnowszym wydaniu tygodnika ''Polityka''>>

''Demokracja umiera w ciemności''

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM