"Jeśli Senat przyjął ustawę inną niż Sejm, to tej ustawy z prawnego punktu widzenia nie ma"

Przyjęcie przez Senat innej ustawy niż przyjął Sejm to z prawnego punktu widzenia złamanie wszelkich procedur legislacyjnych - uważa prof. Andrzej Jakubecki, prawnik, jeden z trzech niezaprzysiężonych przez A. Dudę sędziów.

Senat przegłosował nie tę ustawę o Sądzie Najwyższym, co trzeba - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". I dowodzi, że do Senatu przekazano dokument w innej wersji niż uchwalony przez Sejm.

O doniesieniach gazety słyszał już m.in. prof. Andrzej Jakubecki, prawnik, jeden z trzech niezaprzysiężonych przez prezydenta sędziów. Jego zdaniem z prawnego punktu widzenia to byłoby złamanie wszelkich procedur legislacyjnych. Oznaczałoby to, że nie ma takiej ustawy. - Ręce opadają - mówił w rozmowie z reporterką TOK FM.

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: Panie profesorze, też bierze udział w protestach i też domaga się weta ze strony prezydenta?

Prof. Andrzej Jakubecki: Jestem tu już któryś dzień z kolei. Wprowadzane zmiany dotyczące ustroju sądów powszechnych, Sądu Najwyższego są nie do przyjęcia. Są tak jaskrawo sprzeczne z Konstytucją, że trzeba protestować, nie ma innej drogi.

Kilka miesięcy temu, gdy prezydent nie przyjmował od Pana przysięgi, pojawiały się głosy ze strony niektórych prawników, że mógłby pan wysłać prezydentowi podpisany tekst przysięgi na piśmie. Czy pan profesor żałuje, że tego nie zrobił jako sędzia-elekt, wybrany zgodnie z prawem?

- Nie, bo to by nic nie zmieniło, to byłby pusty gest, natomiast nie posunęłoby to nas ani o krok do przodu. To szerszy temat. Moja sytuacja była jeszcze i tak w miarę komfortowa, natomiast dwójka pozostałych sędziów-elektów, zwłaszcza prof. Hauser ryzykował bardzo dużo jako urzędujący sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Bo pan profesor pracuje na uczelni, a nie jest praktykującym prawnikiem?

- Tak, bo ja nie wykonuję zawodu prawniczego, także mnie te konsekwencje by nie dotyczyły.

Czy w pana głowie, w związku z niezaprzysiężeniem pojawiła się myśl: "Po co w ogóle kandydowałem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego"?

- Nie, takie refleksje mi się nie nasuwały. Choć oczywiście wtedy, gdy wyrażałem zgodę na kandydowanie przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć, nie brałem tego pod uwagę w żadnym aspekcie. Owszem, traktowałem to jako wyzwanie, ale jako wyzwanie merytoryczne, z którym będę musiał się zmierzyć i tyle. Cała reszta była jednym, wielkim, ogromnym zaskoczeniem.

A Trybunał Konstytucyjny dziś?

- To jest fasada Trybunału, nic więcej się nie da powiedzieć.

Jeśli prezydent skieruje ustawy dotyczące zmian w sądach do Trybunału Konstytucyjnego, to...?

- To Trybunał wyda takie orzeczenie, jaki będzie wniosek.  Wniosek prezydenta.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński w niedzielę wieczorem napisał na Twitterze, że w wyniku przyjętych przez Sejm poprawek do ustawy o Sądzie Najwyższym musiała nastąpić zmiana numeracji jednostek redakcyjnych - marszałek powołuje się przy tym na Elementarz Legislatora.

''Zła wiadomość dla Kaczyńskiego''

DOSTĘP PREMIUM