Sąd: 'Polityka' miała prawo napisać o tym, jak poseł 'usuwał' bezdomnego z okolicy swego domu

Sąd Apelacyjny wydał wyrok z powództwa posła Arkadiusza Mularczyka. Zdaniem posła naruszono jego prywatność w tekście o tym, jak próbował bezdomnego ''dla jego dobra'' usunąć go z okolicy swojego domu.

W lutym 2014 roku w tygodniku ''Polityka'' ukazał się reportaż Edyty Gietki ''Pośli upór''. Dziennikarka opisała, jak poseł Solidarnej Polski, Arkadiusz Mularczyk, interesował się losem bezdomnego z Nowego Sącza, który pomieszkiwał na działce. Jak się okazało - 50 metrów od domu posła.

Choć mężczyzna o swoje ''domostwo'' dbał, nie pił, cieszył się sympatią i radził sobie, 'pomóc' właśnie jemu postanowił poseł Mularczyk. Listy interwencyjne wpływały do gminy na poselskim papierze, miały więc specjalny tryb. Bezdomnego sprawdzali m.in. i sanepid, i policja. Zdaniem sąsiadów posłowi nie tyle chodziło o dobro, co o poprawę widoku z okna.

Posła oburzył tekst - uznał bowiem, że naruszono jego prawo do prywatności. Sąd ponownie się nie zgodził z tym twierdzeniem.

20 lipca Sąd Apelacyjny - jak czytamy w najnowszej ''Polityce'' - zwrócił uwagę, że w tekście nie podano konkretnych adresów, co uniemożliwia identyfikację miejsca zamieszkania parlamentarzysty.  Dodatkowo sąd stwierdził, że zajęcie się losem bezdomnego było w społecznym interesie, a formułowane w artykule opinie mieszczą się w zakresie dopuszczalnej krytyki.

Postępowanie toczyło się cztery lata. Poseł i jego żona mają zapłacić ''Polityce'' 270 zł za koszty sądowe.

Podwójne standardy w PiS. "Poseł Mularczyk udaje nierozgarniętego, albo jest nierozgarnięty"

DOSTĘP PREMIUM