Studia zaoczne i wieczorowe będą trwać nawet siedem lat. "Gowin chce pomóc uczelniom prywatnym"

Min. Gowin chce podwyższyć poziom studiów. Proponuje wydłużenie studiów wieczorowych i zaocznych. - Nie chodzi o jakość - ocenił w TOK FM Sławomir Broniarz. Wg szefa ZNP, studenci będą rezygnować z tak długiej nauki.

Do planów reformy szkolnictwa wyższego dotarła "Rzeczpospolita". największe zmiany dotyczyć mają studiów niestacjonarnych. "Zostaną one wydłużone o dwa semestry. Oznacza to, że studia dwustopniowe - licencjackie i magisterskie - będą trwały siedem lat. Natomiast jednostopniowe studia magisterskie wieczorowe lub zaoczne, które dziś tradycyjnie trwają pięć lat, wydłuża się o rok" - informuje dziennik.

Wydłużenie czasu nauki ma pozytywnie wpłynąć na poziom nauczania.

Ale zdaniem Sławomira Broniarza, nie o to toczy się gra.

- To jest ukłon min. Jarosława Gowina w kierunku szkolnictwa niepublicznego. Ale to nie pomoże uczelniom prywatnym. Demografia wyrzuci z rynku te najsłabsze uczelnie, mam nadzieję że stanie się to szybko - komentował w TOK FM szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Warto przypomnieć, że min. Jarosław Gowin przez lata sam był rektorem uczelni niepublicznej - Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie.

Studenci będą się wykruszać

Sławomir Broniarz uważa, że wydłużenie studiów niestacjonarnych nie pomoże uczelniom prywatnym, które mają coraz mniej studentów.

- Ktoś kto ma siedem lat studiować w pewnym momencie zrezygnuje, wykruszy się. To będzie przekraczało wysiłek jego i jego rodziny; spowoduje że nadmiernie się oddali ta perspektywa wynikająca z ukończenia studiów: dobra praca, awans, lepsze zarobki - ocenił gość "Poranka Radia TOK FM".

Według informacji szefa ZNP, obecnie na płatnych studiach zaocznych i wieczorowych uczy się 50 proc. studentów.

Minister Gowin: Nie ma planów wprowadzenia odpłatności za studia, z jednym wyjątkiem

DOSTĘP PREMIUM