"Sianie zamętu, podburzanie. A czemu nie zażądać reparacji od Putina?"

W sprawie reparacji wojennych ministrowie rządu Beaty Szydło rozpędzają się. Pojawił się już pomysł, by domagać się od Niemców biliona dolarów. "Szacunek wzięty z sufitu, ale nie szkodzi. Chodzi przecież o dolanie benzyny do ognia" - na blogu komentuje Adam Szostkiewicz.

O bilionie dolarów odszkodowania od Niemiec jako pierwszy głośno powiedział w weekend szef MSWiA Mariusz Błaszczak. To nie jedyny minister rządu Beaty Szydlo, który dużo uwagi poświęca pieniądzom, które należą się Polsce za straty wojenne.

Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski zapowiedział, że osobiście przygotuje stanowisk w tej sprawie.  "Czekaliśmy siedemdziesiąt kilka lat na to, żeby wyjaśnić sprawę reparacji, wiele rządów poprzednich umywało ręce albo... pomińmy, co robiono. W związku z tym te kilka tygodni czy nawet kilka miesięcy nas nie zbawi" - odpowiedział szef MSZ, pytany o termin zakończenia prac nad dokumentem.

Pomysły rządu krytykuje Adam Szostkiewicz. Publicysta "Polityki" uważa, że celem polityków PiS jest "sianie zamętu, podburzanie, konsolidacja elektoratu". Dlatego bilion dolarów nie robi na Szostkiewiczu wrażenia. "Szacunek wzięty z sufitu, ale nie szkodzi. Chodzi przecież o dolanie benzyny do ognia" - ocenia na blogu.

Dlaczego tylko Niemcy?

Publicysta zwraca uwagę, że w sprawie reparacji zajęcia stanowiska unika prezydent Duda

"A powinien uderzyć w stół. W obecnej sytuacji granie kartą reparacyjną jest sprzeczne z polskimi interesami gospodarczo, politycznie, wizerunkowo. Potwierdza w Unii opinię, że Polska zeszła z kursu i ścieżki, odsuwa się od unijnego centrum na peryferie" - pisze na blogu.

I zastanawia się, dlaczego polski rząd pieniędzy za wojenne zniszczenia chce domagać się tylko do Niemiec. "Czemu nie żąda biliona od Putina? A co z reparacjami za potop szwedzki i najazdy tureckie?" - pyta na blogu Adam Szostkiewicz.

"To najbardziej bezczelne kłamstwo. Gadają o reparacjach, ale nic w tej sprawie nie robią"

DOSTĘP PREMIUM