Awantury i gorszące sceny w Sejmie będą się powtarzać? ''Marszałek nie może być sługą rządu''

- Marszałek Sejmu nie może być sługą rządu. Ma organizować pracę, nie jest niczyim przełożonym - Józef Zych w ''Plus Minus'' nie może się nadziwić nowym obyczajom w parlamencie.

Ostatnia kadencja Sejmu była dość burzliwa - awantury na mównicy, wyłączanie mikrofonu przez marszałka Marka Kuchcińskiego, słynne wejście Jarosława Kaczyńskiego ''bez żadnego trybu'' - przeciętny Kowalski mógł odnieść wrażenie, że na sali plenarnej panuje chaos i nie ma zasad regulujących obrady Sejmu. - Wszystko zaczęło się psuć. Regulamin Sejmu stale zmieniano na coraz gorszy - mówi Józef Zych, wieloletni poseł i marszałek Sejmu w wywiadzie dla ''Plus Minus''.

- Przed wojną (regulamin) przewidywał, że poseł nie może odczytywać swoich wystąpień z kartki, tylko musi je wygłosić. Dlatego poseł musiał się solidnie przygotować. Ale każdy mógł wystąpić. A i nas w miejsce prawa poselskiego do zabierania głosu wprowadzono wystąpienia klubowe. To ograniczenie zapytań posłów do minut, półtorej, te brutalnie wyłączenia mikrofonu mównicy - to jest nie do pomyślenia - mówi polityk PSL.

Wykluczeni posłowie. Zobacz, za jakie zachowania marszałkowie Sejmu karali dotąd polityków

- Nie może być tak, że marszałek Sejmu jest sługą rządu. Ale żeby się przeciwstawić, to marszałek musi mieć silną pozycję i musi być zrozumienie, że nie chodzi o dobro partii, tylko o dobro legislacji, a w konsekwencji dobro państwa - dodaje Józef Zych. -Marszałek nie jest żadnym przełożonym posłów, ma tylko organizować mu pracę, a nie robić takie numery - ocenia wieloletni poseł.

A Zych, co mówi, bo jak przyznał to on właśnie był pierwszym marszałkiem, który po 1989 roku wyłączył mikrofon posłowi.

- W trakcie debaty merytorycznej wyskoczył na mównicę i zaczął wyzywać i krytykować polityków lewicy. Przerwałem mu i mówię: panie pośle, to nie jest temat tej debaty. A gdy dalej próbował przemawiać w tym samym stylu, więc wyłączyłem mu mikrofon - opowiada Zych. I podkreśla: Nikt nie miał do mnie pretensji, nawet on sam. On doskonale wiedział, że postąpiłem prawidłowo i uczciwie. I tak trzeba postępować - dodaje Zych.

Więcej w wywiadzie dla ''Plus Minus'', weekendowego dodatku do ''Rzeczpospolitej''.

Jak się zakończy sprawa reparacji od Niemiec? ''Wyślą nam wagon Haribo albo Persilu''

DOSTĘP PREMIUM