Jest nr 2 w PiS. Jak rządzi Joachim Brudziński? "Intratne posady w spółkach dla kolegów"

- Intratne posady w spółkach dla kolegów i związanego z partią restauratora, a do tego szukanie haków na politycznych przeciwników - najnowszy "Newsweek" pisze o tym, jak Joachim Brudziński buduje swoją polityczną karierę.

Obecny wiceprezes PiS cierpliwie przez lata pracował na swoją pozycję. Prawie codziennie jest w biurze na Nowogrodzkiej, gotów na każde zawołanie prezesa. Są też i tacy, którzy uważają, że prezes nie potrafi obejść się bez Brudzińskiego. 

Joachim jest na tyle cwany, że nigdy nie ujawnił swoich ambicji. Wie, że nic tak nie wkurza Kaczyńskiego jak to, że ktoś nagle pozuje się delfinem

- wspomina jeden z polityków PiS. 

Inny z kolei rozmówca „Newsweeka" przyznaje, że że "Jojo" (taką ksywkę Brudziński miał w młodości i w PiS też go tak nazywają) potrafi być ostry. - Nieraz objeżdżał pracowników przy Nowogrodzkiej, nie przebierając w słowach - mówi.

"Mocno rozpycha się w spółkach"

Jak pisze „Newsweek”, gdy PiS wygrało wybory, Brudziński nie tylko obsadził swoimi ludźmi stanowiska w centrali przy Nowogrodzkiej, podlegają mu też partyjne struktury w całym kraju.

Brodziński mocno rozpycha się w spółkach. Jego zaufany Tomasz Karusewicz wszedł do zarządu PZU Życie. Na Pomorzu Zachodnim, gdzie Brudziński jest szefem regionu PiS, uchodzi za głównego kadrowego. Jego były asystent, 34-letni Krzysztof Kozłowskim został wojewodą. Inni jego ludzie zasiadają we władzach Portu Szczecin - Świnoujście i Polskiej Żeglugi Morskiej, największego polskiego armatora

- czytamy w tygodniku.

Jak w filmach Berei

Jeśli chodzi o realizację obietnic z kampanii, Brudziński zapowiedział, że wybuduje prom dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Jednak na razie nie zanosi się na to, aby miał powstać. 

Jest jak w filmach Berei. Pierwszy sekretarz obiecał, że będzie prom, to ma być, chociaż wszyscy wiedzą, że to nierealne. Na razie położyli stępkę, czy coś w rodzaju kamienia węgielnego pod budowę promu, i nie wiadomo, co dalej, bo nie ma ani projektu, ani finansowania. To wszystko leży i rdzewieje. Takiej lipy nie było od czasów Gierka. Ale najważniejsze, że na uroczystość przyjechał Kaczyński

- mówi Olgierd Geblewicz, marszałek województwa z Platformy Obywatelskiej. 

Cały tekst można przeczytać w najnowszym "Newsweeku". 

"Nowa komisja śledcza? To moment, w którym można błysnąć. Taki Big Brotherek"

DOSTĘP PREMIUM