Tłumy na spotkaniu Piątka: Sieć dziwnych znajomości Macierewicza jest globalna

- Można przypuszczać, że udawanie wariata jest jego taktyką - mówił w Lublinie Tomasz Piątek, autor książki "Macierewicz i jego tajemnice". Na spotkanie z Piątkiem i Tomaszem Siemoniakiem przyszło wiele osób - zabrakło miejsc siedzących.

Spotkanie w Klubie Obywatelskim trwało ponad półtorej godziny i trudno je streścić w kilku zdaniach. Dlatego postanowiliśmy wybrać kilka fragmentów z wypowiedzi obu gości wtorkowego Klubu Obywatelskiego w Lublinie

Tomasz Piątek o A. Macierewiczu: Można przypuszczać, że udawanie wariata jest jego taktyką, że on nie jest postrzelony - jak często go chcemy widzieć, tylko, że on udaje człowieka lekko zwariowanego. Bo kiedy zacząłem sprawdzać jego biznesy, pozwiązania biznesowe, to okazało się, że jeśli chodzi o zdobywanie pieniędzy dla swojego środowiska politycznego, dla różnych grup, które wokół siebie organizuje, to Antoni Macierewicz potrafi być bardzo racjonalny i bardzo sprawnie działać.

Jego firma "Dziedzictwo Polskie" przyjmowała pieniądze od Roberta Luśni, który jako wiceprezes Herbapolu Lublin bezprawnie przekazywał pieniądze firmy - spółce Macierewicza. Bezprawnie, bo bez zgody głównego wspólnika i prezesa tej firmy. To wszystko jest bardzo kompromitujące tym bardziej, jeśli wiemy, że oficer prowadzący Luśni z ramienia SB - Józef Nadworski, był mocno związany z głównym szpiegiem GRU w Polsce, niejakim Markiem Zielińskim.

To jest tylko jeden z wątków opisanych w książce. Ale wątków jest więcej, ponieważ sieć dziwnych znajomości Antoniego Macierewicza jest w pewnym sensie globalna - od Lublina po Nowy Jork, zahaczając o Budapeszt być może też. W mojej książce stawiam hipotezy, stawiam pytania i chciałbym dostać na nie odpowiedź. Zamiast tego dostaję kłamstwa, milczenie - potem też donos do prokuratury, w którym zarzuca mi się terroryzm. Moja osoba nie jest tu najważniejsza - tu chodzi o bezpieczeństwo nas wszystkich.

Tomasz Siemoniak, PO, były minister obrony: Rzadko mam okazję siedzieć tak blisko kogoś podejrzanego o terroryzm, właściwie pierwszy raz w życiu (śmiech na sali).

Elementy, fakty z tej książki, ale i różne inne rzeczy świadczą o tym, że to jest najgorszy minister obrony, który od wielu miesięcy demoluje nasze bezpieczeństwo, niszczy armię, doprowadza do czystki wśród generałów, hamuje modernizację, ośmiesza Polskę.

Mam okazję rozmawiać, kontaktować się z różnymi osobami - także tymi, którzy nadal pełnią funkcję ministrów obrony w różnych krajach i sprawa Antoniego Macierewicza, jego funkcjonowania jest bardzo dostrzegana z punktu widzenia naszej wiarygodności, z punktu widzenia przewidywalności tego, co Polska robi i z punktu widzenia takiego prostego autorytetu.

Na ogół ministrowie obrony są nudziarzami, tacy powinni być - poważni, wyważeni, bo nie są od tego, by robić skandal za skandalem, by przykuwać uwagę opinii publicznej, by mylić się w sprawach zasadniczych. W demokracji jest to naturalne, a w dyktaturach żaden dyktator nie pozwoli sobie, żeby mieć ministra obrony jakoś tam szalonego, bo byłby tym zagrożony. To jest ewenement na skalę światową - taki minister obrony, jakiego mamy. Jest przyjmowany z ogromnym dystansem.

T.Piątek: Na pewno Antoni Macierewicz ma możliwość wywierania dość silnej presji na Jarosława Kaczyńskiego w sposób czysto polityczny. Macierewicz jest wybitnym specjalistą od rozbijania ugrupowań politycznych, rozbijania partii, klubów poselskich i być może tego boi się Jarosław Kaczyński. Macierewicz ma poparcie klubów "Gazety Polskiej", dla wielu wyznawców teorii smoleńskiej jest niemal tak samo ważny, jak Jarosław Kaczyński, a może nawet ważniejszy. I gdyby się obraził na prezesa PiS, to mógłby mu zabrać kilka procent poparcia i kilku posłów. A pamiętajmy, że przewaga PiS jest względna, Macierewicz może być tutaj - mimo wszystko - jednak politycznie bardzo ważny.

Pytanie z sali do T. Siemoniaka: Był pan ministrem obrony - dlaczego dopiero dziennikarz musiał opisać dziwne powiązania ministra obrony? Dlaczego służby nie wykryły tego wcześniej?

T. Siemoniak: Nie było takiej polityki przez osiem lat, żeby politycy opozycji byli w jakikolwiek sposób inwigilowani i prześladowani, żeby podejmowano wobec nich jakieś sprawy.

Antoni Macierewicz był przez cały ten czas ważnym politykiem opozycji, wiceprezesem PiS i z zasady służby nie podejmowały działań wobec polityków opozycji. I tyle. Oczywiście, były pomysły w sejmie dotyczące komisji śledczej, dotyczące WSI, ale takie decyzje nie zapadły.

Poza tym, od momentu kiedy A.Macierewicz został liderem sprawy smoleńskiej - też zyskał swoistą polisę, bo jakiekolwiek działania były przez niego interpretowane jako próby zahamowania wyjaśnienia katastrofy. Ja będę bronił tego, że jeśli nie ma poważnych dowodów na przestępczą działalność polityków, to służby nie mają prawa się nimi zajmować. Bo to rujnuje państwo i rodzi fatalne pokusy. To nie powinno nigdy mieć miejsca.

T.Piątek: Moja opinia jest taka, że służby nie powinny inwigilować polityków, natomiast powinny prowadzić na ich temat biały wywiad, powinny analizować ich powiązania opierając się na powszechnie dostępnych źródłach, bo to co ja zrobiłem - w 90 procentach opierało się na powszechnie dostępnych źródłach. To jest bardzo pracochłonne, ale nie jest naganne moralnie.  Naganne, moim zdaniem, byłoby chodzenie za politykiem opozycji, zaglądanie do jego życia prywatnego, śledzenie jego korespondencji. 

T.Siemoniak: Wojsko straciło prawdziwe autorytety, wojsko zobaczyło, że nic nie znaczy, że jest się najlepszym żołnierzem, mocnym, że ma się świetne kontakty na Zachodzie i że ma się ogromną wiedzę, tylko trzeba być w dobrych stosunkach z ministrem obrony.

Mamy też do czynienia z obiektywną utratą naszego bezpieczeństwa. Przesuwa się siły i środki z armii zawodowej na polityczny i propagandowy projekt obrony terytorialnej. Aż do tego się A. Macierewicz posunął, że w dość zdumiewający nawet dla posłów PIS sposób w ostatni piątek przegłosowali zmniejszenie limitu armii zawodowej ze 150 do 130 tysięcy. To jest fragment większej całości osłabiania armii zawodowej - głównego filaru naszej obrony obok NATO.

''Co?! Niemożliwe!'' Blisko 300 tys. zł dla mieszkańców zrujnowanej wsi Wysoka Zaborska. Finał akcji Grupy Radiowej Agory

DOSTĘP PREMIUM