"Czy leci z nami psychiatra?" - Passent pyta o "buszującego Macierewicza" i wariograf

"Dwie główne instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo kraju walczą ze sobą. Chwilami przypomina to kabaret" - ocenia Daniel Passent. A najważniejsza osoba polskiej polityki - Jarosław Kaczyński - wspiera w tym starciu min. Macierewicza.

"Czy leci z nami psychiatra?" - pyta na blogu Daniel Passent, opisując wojnę między zwierzchnikiem sił zbrojnych - prezydentem Andrzejem Dudą i szefem MON - Antonim Macierewiczem.

"Ministerstwo Obrony Narodowej atakuje teczkami kolejnych wojskowych z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Pociski padają niedaleko prezydenta. Minister Macierewicz buszuje na zapleczu wojskowym zwierzchnika sił zbrojnych, Andrzeja Dudy. Ten z kolei odwleka nominacje generałów, którzy mają wypełnić ubytki kadrowe po masowych czystkach" - opisuje publicysta "Polityki".

Zdarza się, że sytuacja "chwilami przypomina kabaret". Passent ma na myśli, rzecz jasna, historię dotyczącą gen. Krzysztofa Motackiego. Wg ustaleń portalu Onet.pl, generał mianowany przez Macierewicza na dowódcę wielonarodowej dywizji w Elblągu ma za sobą szkolenie nadzorowane przez radzieckie GRU.

Dla szefa MON to nie problem, choć od lat chętnie rozlicza przeszłość - głównie przeciwników politycznych. W przypadku gen. Motackiego zapewnia, że wszystko jest w porządku, wojskowy na szkoleniu GRU nie był. A koronnym dowodem ma być badanie wariografem.

"To się w głowie nie mieści"

"Wydawało się, że wariograf służy demaskowaniu przestępców, oszustów, a już na pewno osób podejrzanych. Jak można podejrzewać własnego generała, który jest kandydatem na wysokie stanowisko w NATO? To się w głowie nie mieści. Przecież człowiek na takim stanowisku musi cieszyć się najwyższym zaufaniem" - komentuje na blogu Daniel Passent.

I przyznaje, że chętnie poddałby "badaniu wariografem ministra obrony". "Żeby stwierdzić, czy mówił prawdę za każdym razem, kiedy podawał kolejną wersję katastrofy smoleńskiej lub przetargu na śmigłowce. Historia z wariografem na pewno pójdzie w świat. Wstyd i żenada" - ocenia publicysta tygodnika "Polityka".

Zażenowany sprawą gen. Motackiego jest też były szef MON - Tomasz Siemoniak. - To byłoby komiczne, gdyby nie chodziło o polską armię. Generała Motacki sam się przyznał, że był na kursie rozpoznania. A kursy rozpoznania nadzorowało Główny Zarząd Wywiadowczy - mówił w środę w "Poranku Radia TOK FM".

Zdaniem Siemoniaka, sprawa obnażyła obłudę ministra obrony. - Szewc bez butów chodzi - Macierewicz wszystkich dookoła oskarża, mówi o komunistach, straszy Rosją, a na najważniejsze stanowisko dowódcze w NATO, bo chodzi dywizje stacjonującą w Polsce, mianuje osobę po kursie GRU - stwierdził polityk PO.

"Podłączanie generałów do wariografów jest absolutnie żenujące.

DOSTĘP PREMIUM