''Afirmowanie prezydenta i wiara w jego moc uzdrawiania prawa może się dla PiS źle skończyć''

Ewa Siedlecka o wczorajszych orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego. - Zamyka ono sprawę zmian PiS w Trybunale - m.in. sędziów-dublerów - oceniła dziennikarka w TOK FM.

Wczoraj Trybunał Konstytucyjny orzekał w dwóch ważnych sprawach - pierwsza dot. legalności wyboru I prezes Sądu Najwyższego, druga zaskarżonych przez RPO Adama Bodnara zapisów trzech ustaw z 2016 r., regulujących działalność TK.

Ewa Siedlecka, dziennikarka tygodnika ''Polityka'', od lat zajmująca się sprawami prawodawstwa w Polsce komentowała w Poranku Radia TOK FM. -Chciałabym zapolemizować ze stwierdzenie, że ''Trybunał orzekł'' - zaczęła Siedlecka. - To nie jest poważna rzecz. To nie jest to, na co wygląda. To nie jest prawdziwy Trybunał Konstytucyjny, to nie jest prawdziwy wyrok, to nie są prawdziwi sędziowie. To sztafaż - stwierdziła. - Nie bez przyczyny prawnicy się tym orzeczeniem nie zajęli. Nikt się nie fatyguje, żeby polemizować z tymi argumentami - dodała dziennikarka.

Anna Materska-Sosnowska wtrąciła, że trudno lekceważyć orzeczenia TK, skoro są faktem prawnym. - Ale to się dzieje - dodała.

Siedlecka podkreślała, że wczorajsze orzeczenie zamyka sprawę zmian PiS w Trybunale - m.in. sędziów-dublerów. - Ta konstrukcja, że prezydent mocą swojego urzędu uzdrawia niekonstytucyjne ruchy może być problematyczna w przyszłości - uważa Siedlecka. - Afirmowanie prezydenta może się dla PiS źle skończyć - dodała.

DOSTĘP PREMIUM