Czwarty tydzień protestu lekarzy, porozumienia brak. "Rząd ma kliniki rządowe, nie ma problemu z kolejkami"

- Rząd ma kliniki rządowe. Nie ma problemów z kolejką, z jakością opieki, dostępnością leków - mówiła o braku porozumienia w proteście rezydentów Ewa Siedlecka w Poranku TOK FM.

W Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie od początku października trwa się protest głodowy medyków. Lekarze rezydenci domagają się zwiększenia nakładów na służbę zdrowia oraz podwyżek dla pracowników. Odbyły się spotkania medyków z rządem, jednak nie przyniosły porozumienia.

Temat problemów ze służbą zdrowia został poruszony w Poranku TOK FM.

Problem z podejściem?

- Co zrobił pan minister zdrowia Konstanty Radziwiłł? Polikwidował oddziały geriatryczne, kiedy wiadomo, że z roku na rok będzie coraz większe zapotrzebowanie. Pozbywamy się pielęgniarek z kraju, podczas gdy wiadomo, że będzie coraz większe zapotrzebowanie na opiekę dla osób starych - zauważyła Ewa Siedlecka w czasie audycji. 

- Domów opieki nie starczy dla wszystkich. Państwo niewiele robi, żeby tę opiekę załatwić. Pozostawia to wolnemu rynkowi, co się kończy tak, jak czasem widzimy w telewizji - widać jak ci ludzie są w tych domach traktowani. Jest jedna zewnętrza idea typu „niech się rodzą dzieci, niech nie będzie aborcji eugenicznej”, a potem „no to sobie radźcie”. Służba zdrowia jest dokładnie tak samo potraktowana – „no to sobie radźcie” - dodaje Siedlecka.

- Radziwiłł zamyka oddziały geriatryczne, ponieważ wiele lat temu, o ile pamiętam, rząd SLD zamknął specjalizacje geriatryczne. Bardzo ciężko jest prowadzić oddziały geriatryczne, gdy nie ma geriatrów - stwierdził prowadzący audycję Jacek Żakowski.

Uprzywilejowani

Według Ewy Siedleckiej, władzy po prostu nie zależy na naprawieniu służby zdrowia. - Rząd ma kliniki rządowe, jak trzeba komuś z rodziny załatwić, to się załatwi. Nie ma problemów z kolejką, z jakością opieki, dostępnością leków, itd. I to jest taka typowa arogancja władzy - tłumaczyła.

- To można powiedzieć o rządzie, ale można też ogólnie o elicie społecznej, która ma prywatną służbę zdrowia, podobnie jak oświatę - wtrącił prowadzący.

Lekarz też człowiek

Według Ewy Siedleckiej problem nie leży w lekarzach, a w systemie. - Lekarze piszą m.in. o tym jak sami widzą zmiany w swoim zachowaniu i podejściu do pacjentów z powodu swojego przemęczenia, złości czy rozżalenia. To jest naprawdę prawdziwe i łatwe do zrozumienia. I mnie się wydaje, że to też zmienia optykę pacjentów niezadowolonych ze służby zdrowia. Oni widzą, że to nie jest kwestia tego, że ktoś się chce nachapać i wystawić sobie willę - opowiadała.

Niedociągnięcia w systemie zauważa też dr Anna Materska-Sosnowska. - Problemów tu jest cała masa, bo mówimy o pieniądzach, ale to też kwestia organizacji, zarówno całej opieki zdrowotnej, jak i poszczególnych szpitali. Niestety mam ostatnio dużo do czynienia ze szpitalami i to, jak one są zorganizowane, woła o pomstę do nieba - powiedziała.

Brak dialogu

Jak twierdzi dr Materska-Sosnowska, źródłem problemu jest brak współpracy w rządzie. - To nie jest tylko kwestia elity rządzącej, że rząd się sam wyżywi, tylko to jest problem absolutnie fundamentalny, gdzie nie było żadnego consensusu zawartego przez jakiekolwiek elity przez bardzo wiele lat. To jest jeden z problemów, którego nie można rozwiązać w jedną czy dwie kadencje - zauważyła. 

- Chciałabym tutaj odnotować wczorajszy "gabinet cieni". Jakaś próba Platformy, abstrahując od tego czy to słuszne czy nie, zaproponowania paktu na co najmniej cztery lata. Że tutaj musimy dojść do porozumienia. I takiej polityki powinniśmy oczekiwać - podała przykład.

Tak jak są możliwe wielkie koalicje w Niemczech, które mają zmienić duże sprawy, tak samo rządzący i opozycja powinni odpowiedzieć „tak, musimy podnieść składkę zdrowotną, bo inaczej nie damy rady” i umówić się na konkretny sposób organizacji. Dopóty, dopóki będą wojny plemienne naprawdę się nic nie zmieni.

- stwierdziła w TOK FM dr Anna Materska-Sosnowska.

- Problem polega na tym, że nie wiadomo skąd czerpać nadzieję, że te wojny mają się skończyć, bo one wcale nie wygasają. Ja oczywiście bardzo bym chciał i od dawna mi się wydaje, że to jest absolutnie konieczne, ale ja w ogóle nie widzę takiego klimatu, żeby Platforma usiadła z PiS... - zauważył Jacek Żakowski.

Wspólne poświęcenie

Agnieszka Wiśniewska widzi perspektywę współpracy w rządzie. - Akurat podniesienie składki byłoby dobrym tematem, bo tego nikt nie chce robić - powiedziała.

- Ani PiS nie chce, ani Platforma nie chce, to dlaczego mają razem podnieść? - spytał prowadzący.

- Jak my nie chcemy i oni nie chcą, to nie będzie takiej sytuacji, że my podniesiemy, a oni potem powiedzą przed wyborami „tak, to oni podnieśli, a my jak tylko wygramy, to obniżymy” - tłumaczyła Wiśniewska. - Paradoksalnie, powinna to być sprawa, która byłaby prosta do przeprowadzenia, ponieważ tego nikt nie chce robić, to umówmy się, że to zrobimy i już nie będziemy tego tykać - wyjaśniała w Poranku TOK FM.

- To już jest tak nabrzmiały problem, i przez pieniądze, i przez braki kadrowe, że każdy rok to są dodatkowe, naprawdę mocno rozłożone w latach zaniedbania, których się nie da potem odpracować - podsumowała dr Anna Materska-Sosnowska.

DOSTĘP PREMIUM