Każdy może odczuć, co znaczy sąd wg PiS. "Trzeba ostrzegać i tłumaczyć"

PIS błyskawicznie przepchnął przez Sejm kontrowersyjne ustawy o SN i KRS. - Teraz nadzieję pokładam w Senacie - mówi Adam Bodnar. RPO będzie namawiać senatorów do "głębokiej refleksji" nad zmianami w sądownictwie.

Ustawy przyjęte przez Sejm to PiS-owska wersja ustaw, które przygotował prezydent, po zawetowaniu w lipcu regulacji firmowanych przez koalicję rządową. To czarny dzień dla polskiej demokracji - ocenił, po zakończeniu głosowań, Grzegorz Schetyna.

"Sędziowie nie mają wielkich szans w wojnie z władzą. Można tylko odwoływać się do sumienia rządzących">>>

Krytyczna wobec nowych przepisów jest nie tylko opozycja. Bardzo źle zmiany oceniają stowarzyszenia sędziowskie, członkowie KRS i Sądu Najwyższego, eksperci. Wśród krytyków jest rzecznik praw obywatelskich.

Adam Bodnar podkreśla, że obecnie jego zadanie polega na tym, by ostrzegać i tłumaczyć obywatelom, że zmiany przepisów dotyczących sądownictwa dotyczą każdego.

- Wyobraźmy sobie, że doznaliśmy jakiejś krzywdy ze strony państwa. Na przykład mimo obowiązujących przepisów nie refundowano nam leku. I wtedy na końcu jest sąd - mówi RPO.

To co zrobi sąd zależy od niego, ale też - jak podkreśla Bodnar - od atmosfery politycznej i ewentualnych represji ze strony rządzących.

Zdaniem byłej RPO prof. Ewy Łętowskiej, już teraz widzimy, że sądy zaczynają się zachowywać jak Poncjusz Piłat. - Ciężko mieć państwo, w którym sądy nie chcą albo obawiają się niektórych spraw "tykać".

Według prof. Łętowskiej, przyjęte przez sejmową większość ustawy mogą takie postawy pogłębiać. Ale jeszcze gorzej będzie, jeśli sądy zaczną dzielić obywateli na równych i równiejszych.

"O tym skutku zmian przepisów o SN i KRS się nie mówi. A będzie miął wpływ na nasze portfele">>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM