Zaskakujące zmiany w prawie łowieckim. Mniej przywilejów dla myśliwych?

Zwiększenie minimalnej odległości terenu polowania od zabudowań, doprecyzowanie kwestii odszkodowań za straty wywołane przez dzikie zwierzęta, a także zmniejszenie uciążliwości przepisów wprowadzających kary za przeszkadzanie myśliwym w polowaniu - takie zmiany w prawie łowieckim ma zgłosić Ministerstwo Środowiska.

Resort zapowiada propozycje, które będą kompromisowe. Min. Henryk Kowalczyk przyznaje jednak, że zdaje sobie sprawę, iż ze względu na interesy wielu stron - żadna nie będzie do końca zadowolona.
Zachwyceni na pewno nie będą aktywiści, którzy domagają się przynajmniej półkilometrowej odległości polowań od domów; ministerstwo jest tu sceptyczne i przekonuje, że taki zapis wyłączyłby całe obszary. Obiecuje jednak, że obowiązująca dziś odległość  - minimum 100 metrów - zostanie zwiększona.
"Rzeczpospolita Myśliwska: postulat, obawa czy opis rzeczywistości? Wyjaśniamy">>>

Od początku roku największe emocje budzą przepisy o możliwości karania za przeszkadzanie w polowaniu. Sprawa jest skomplikowana, bo obowiązują one nie tyle w ramach prawa łowieckiego, co specustawy do walki z chorobami zakaźnymi zwierząt, bo wprowadzono je, przypomnijmy, by ułatwić zwalczanie rozprzestrzeniającego się Afrykańskiego Pomoru Świń.

Minister Kowalczyk zapowiadał, że zajmie się sprawą. - Rzeczywiście jest to przepis kontrowersyjny, zastanowimy się, czy taki przepis jest potrzebny. Według nieoficjalnych informacji, kary najprawdopodobniej zostaną utrzymane, bardziej precyzyjne będą jednak wymogi dotyczące informowania o miejscu i czasie polowań.

Według nieoficjalnych informacji, za propozycjami łagodzącymi przepisy, których beneficjentami byli myśliwi, ma stać Jarosław Kaczyński. Jak informowała kilka dni temu "Rzeczpospolita", Kaczyńskiemu szczególnie miały nie spodobać się m.in. przepisy o karaniu przeciwników polowań.

Przypomnijmy, że prezes PiS miał już wcześniej interweniować w sprawie polowań. To on miał stać za wycofaniem się Ministerstwa Środowiska z pomysłu strzelania do chronionych łosi.

Władza myśliwych

Przypomnijmy, uchwalone w grudniu regulacje, Sejm przyjął jednomyślnie.  Przeciwko nowym przepisom protestowali m.in. uczestnicy demonstracji zorganizowanych w kilku miastach, m.in. przed biurami poselskimi PiS i siedzibami Polskiego Związku Łowieckiego.

Przepisami zasłaniali się myśliwi, którzy przegonili z lasu mistrza świata w psich zaprzęgach.Kiedy Igor Tracz  trenował w pomorskich lasach młodych zawodników, kilkunastu myśliwych podeszło do sportowców i zaczęło wyganiać ich z lasu. Mężczyźni mieli też sugerować, że mogą sportowców postrzelić. Argumentowali, że prawo jest po ich stronie.

Sprawę ma wyjaśnić Polski Związek Łowiecki.

"Przypominał dzika". Myśliwi, którzy postrzelili człowieka zazwyczaj tłumaczą się tak samo

DOSTĘP PREMIUM