Posłowie PiS i Kukiz'15 nie chcą zmian w prawie łowieckim. Odrzucili poprawki. "Minister zawiódł"

Podczas sejmowej podkomisji zajmującej się nowelizacją prawa łowieckiego głosami PiS i Kukiz15 odrzucone zostały wszystkie poprawki strony społecznej, a ekologów i aktywistów nie dopuszczono do głosu. - Minister Kowalczyk nie dotrzymał słowa - mówi TOK FM rozgoryczony Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

Jeszcze wczoraj minister Henryk Kowalczyk zapowiadał, że będą poprawki zmieniające najbardziej kontrowersyjne zapisy prawa łowieckiego. M.in dotyczące kar za utrudnianie polowania czy zwiększenia minimalnej odległości terenu polowania od zabudowań.

23 organizacje społeczne zaapelowały do min. Kowalczyka o to, aby w ustawie zawarto m.in.: nakaz zgłaszania i ogłaszania publicznie miejsca polowania oraz wymóg badań wzroku myśliwych, zakaz udziału w polowaniach dzieci do 16-go roku życia oraz zakaz dokarmiania zwierząt przez związek łowiecki. Bo prowadzi to do "niepotrzebnego rozrostu populacji".

Dziś okazało się, że o żadnych poprawkach nie ma co marzyć. Na posiedzeniu podkomisji głosami posłów PiS i Kukiz'15 odrzucono wszystkie zmiany proponowane przez stronę społeczną.

- Jestem totalnie zdumiony. Zgłosiliśmy poprawki z którymi zapoznał się nowy pan minister. Były wśród nich takie, które min. Kowalczyk popierał. I wszystkie te poprawki przepadły... To po prostu żart: najpierw nas zapraszają, minister ogłasza, że będą jego propozycje, tych propozycji nie ma, a nasze przepadają głosami PiS. Na posiedzeniu obecny był wiceminister i nie zgłosił żadnych poprawek. Nic nie rozumiem. Nie można tak traktować strony społecznej - mówił, nie kryjąc rozgoryczenia, Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

"Nie da się pudrować rzeczywistości"

Po odrzuceniu przez posłów PiS i Kukiz'15 ostatniej poprawki - przedstawiciele strony społecznej wyszli z sali. - Jaki jest sens chodzić na te podkomisje? Jestem z Bielska-Białej: to kawal drogi. Wstałem bardzo wcześnie, by być tu punktualnie; po czym okazało się, że nie ma dialogu. Nasze argumenty nie są wyssane z palca, są opatrzone poważnymi badaniami, analizami prawnymi. To jest materiał do dyskusji.

Kraśko: "Pukanie z ambony do sarny ma dowodzić męskości?". Redaktor rzuca wyzwanie myśliwym

Zdaniem Ślusarczyka, problemu rosnącego społecznego sprzeciwu wobec myśliwych nie można bagatelizować. - Proszę się nie dziwić, że ludzie wychodzą i blokują polowania, jeśli nie można swoich racji bronić w inny sposób. Nam zależy na strukturalnej zmianie prawa łowieckiego, bo nie może być tak, że  0,3%, Polaków ma tak wielkie prawa, że może każdego wyrzucić z jego własnej ziemi. Prawo własności, prawo obywateli do korzystania z pól, lasów i łąk powinny być ważniejsze od praw hobbystów, których jest 118 tys.. Chce podkreślić z całą odpowiedzialnością: to myśliwi są niebezpieczni dla społeczeństwa, a nie społeczeństwo jest wrogo nastawione do myślistwa.

Przedstawiciele organizacji ekologicznych wysłali - po posiedzeniu podkomisji -
list do min. Henryka Kowalczyka. Proszą o poważne potraktowanie ich wniosków. Do listu dołączono puderniczkę, która ma symbolizować "pudrowanie" złej zmiany prawa łowieckiego, której udziałem stał się nowy szef resortu środowiska.

Jak podkreślił Ślusarczyk, następca kontrowersyjnego Jana Szyszki zawiódł. - W naszej ocenie nic się nie zmieni. A  jeśli coś teraz minister zmieni to - użyję tego pudru, który przesłaliśmy ministrowi - przypudruje może jedną poprawkę, a może nie.

DOSTĘP PREMIUM