Min. edukacji Izraela przyleci do Polski. Chce "powiedzieć prawdę" o udziale Polaków w Holocauście

Na zaproszenie premiera Morawieckiego przyleci do Polski minister edukacji Izraela Naftali Bennet - informuje TOK FM. Prezydent ma jeszcze 18 dni na podjęcie decyzji ws. kontrowersyjnej ustawy o IPN. Ambasador Izraela oceniła, że podpis prezydenta pod ustawą utrudni rozmowy polsko-izraelskie.

Minister edukacji Izraela przyleci do Polski w środę. Jak poinformowała Radio TOK FM izraelska ambasada, min. Naftali Bennet został zaproszony przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Przed wizytą szef izraelskiego ministerstwa edukacji wydał oświadczenie, w którym zapowiedział m.in., że "powie prawdę" o Polakach, współodpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko Żydom. "Narodowi polskiemu udowodniono zaangażowanie w mordowanie Żydów podczas Holokaustu" - stwierdził Bennet.

Po wybuchu kryzysu dotyczącego nowelizacji ustawy o IPN, to właśnie minister edukacji Izraela zapowiedział, że w każdej szkole odbędą się lekcje na temat zaangażowania narodów europejskich w Holokaust, w tym Polaków.

Prezydent Duda ma coraz mniej czasu

Ambasador Anna Azari stwierdziła, że przestrzegała polski rząd przed osłabieniem relacji z Tel Awiwem jeszcze przed przyjęciem ustawy przez Sejm. Jak mówiła ambasador Izraela, w Radiu Zet, ewentualne podpisanie ustawy o IPN przez prezydenta Dudę "trudniej będzie znaleźć wspólny język"

Po przyjęciu ustawy przez senatorów, decyzja o losach nowelizacji leży wyłącznie w rękach Andrzeja Dudy. Prezydentowi zostało 18 dni na podjęcie decyzji, czy ustawę podpisze, zawetuje czy skieruje do Trybunału Konstytucyjnego.
Na razie wszystko wskazuje jednak na to, że Andrzej Duda ustawę zdecyduje się podpisać. A o tym, że to jedyne możliwe rozwiązanie w weekend mówił prezes Jarosław Kaczyński.

Opozycja apeluje do prezydenta o zawetowanie ustawy.


Jak przekonywał Marcin Kierwiński w "Poranku Radia TOK FM", że intencje pomysłodawców przepisów były dobre, ale teraz trzeba naprawiać relacji Polski z zagranicznymi partnerami:

- Jeżeli chodzi o obronę dobrego imienia Polski, to chyba nie ma sprzeciwu. Wszyscy powinniśmy z tym walczyć. Ale nie ma zgody na tego typu zapisy, zarówno w kwestii relacji polsko-izraelskich, jak i polsko-ukraińskich. Prezydent nie powinien podpisać ustawy i jak najszybciej doprowadzić do tego, by polskie służby dyplomatyczne - z partnerami - zgłosiły poprawki. Chodzi o słuchanie tego, co mówią nasi partnerzy, bo zarówno Izrael jak i USA to partnerzy, których bardzo potrzebujemy.

Czytaj też: "Amerykanie mogą dziś zadać sobie pytanie, czy chcą umierać za antysemitów>>>

Krytycznie o ustawie wypowiedział się m.in. amerykański Departament Stanu oraz władze Ukrainy. Bo przyjęta przez parlament nowelizacja zakłada ścigania i karanie tych, którzy zaprzeczają zbrodniom nacjonalistów ukraińskich. 

Ta ustawa "otwiera bramy dla tych, którzy wszędzie wietrzą antypolskie spiski" - ostrzega prof. Motyka>>>

Przyjęciu ustawy sprzeciwia się nie tylko Izrael, ale także Departament Stanu USA i władze Ukrainy.

DOSTĘP PREMIUM