"Czy nasze serca są otwarte na ludzi, którzy zginą w Syrii?"- Applebaum o bezczynności świata

- Polscy dyplomaci wiedzieli, że na Ukrainie ludzie umierają z głodu i nie zrobili nic - mówiła w TOK FM Annie Applebaum. Najnowsza książka publicystki "Washington Post" nosi tytuł "Czerwony głód".

Jak mówiła laureatka Nagrody Pulitzera, o sytuacji na ogarniętej głodem Ukrainie wiedzieli dyplomaci II RP.

Dlaczego więc nic w tej sprawie nie zrobiono? - Pamiętajmy, że był to czas, gdy do władzy doszedł Hitler. Zarówno Warszawa, jak Waszyngton obawiały się przyszłości. Mówiono: może trzeba mieć Stalina za przyjaciela, bo nie wiadomo, co dalej. Wybrano więc milczenie - tłumaczyła Anne Applebaum w rozmowie z Piotrem Najsztubem.

I podkreśliła, że historia lubi się powtarzać. - Dzisiaj jest straszna wojna w Syrii. Czy my coś robimy, reagujemy? Czy nasze serca są otwarte na ludzi, którzy zginą w czasie tej wojny? Raczej nie. Ciągle szukamy momentów w historii, kiedy Zachód nic nie zrobił, ale nigdy nie pytamy, co my sami robimy - oceniła dziennikarka, wyróżniona Nagrodą Pulitzera za książkę "Gułag".

"Nudzimy się tą wojną". Smutna refleksja o masakrze cywilów, która trwa we Wschodniej Gucie>>>

Wielki Głód do dzisiaj jest w Rosji tematem tabu i nie należy oczekiwać, że Kreml zdecyduje się na ujawnienie archiwów dotyczących tamtych wydarzeń. - Przez chwilę się to działo. W latach 90. XX wieku pracowałam w archiwach rosyjskich, miałam dostęp do wielu ciekawych materiałów. Ale gdy do władzy doszedł Putin ponownie upolitycznił historię. Dzisiejsza Rosja nie przyzna się ludobójstwa - podkreśliła Applebaum. 

- Czy ta książka może zmienić coś w narracji historycznej widzianej poprzez stosunki polsko-ukraińskie w kontekście Wołynia? - zapytał Piotr Najsztub. 

- Mam nadzieję, że moja książka przypomni o tym, że historia Ukrainy i Polski jest bardzo podobna. Oba kraje znalazły się pod panowaniem imperium sowieckiego, III Rzesza również okupowała Kijów. Tam Holocaust był bardziej brutalny niż tutaj - mówiła dziennikarka i pisarka.

Oficjalnie: nie było głodu

Szacuje się, że w czasie Wielkiego Głodu w Związku Radzieckim zmarło około 6–10 mln ludzi, z czego ponad 3 mln na terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. 

Ale komuniści konsekwentnie zaprzeczali skali tragedii i fałszowali oficjalne dane demograficzne. Bardzo też dbano o to, aby informacje o głodzie nie wyciekały poza granice ZSRR. Kontrolowano m.in. treść depesz wysyłanych przez dziennikarzy i korespondentów rezydujących w Moskwie.

Zobacz także: Prof. Wnuk ostro o słowach posła Rzymkowskiego: To moment, w którym historyk staje się bezsilny

DOSTĘP PREMIUM