Blokowali marsz ONR. Porównali go do "Nocy kryształowej" w nazistowskich Niemczech

- Wzywamy władze Uniwersytetu Warszawskiego do zdecydowanej reakcji - apelują studenci z komitetu antyfaszystowskiego. Marsz ONR porównują do pogromu Żydów w nazistowskich Niemczech.

1 marca studenci-antyfaszyści próbowali zablokować jeden z marszów organizowanych z okazji Narodowego Dnia Pamięci o Żołnierzach Wyklętych. 

- Co najmniej siedmiu studentów zostało pobitych przez policję. Jeden z nich - student fizyki - został wypuszczony z komendy nad ranem. Drugi został wyciągnięty z demonstracji, po czym został przez policję obezwładniony za pomocą policyjnej pałki - mówi członek Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego i uczestnik blokady Sebastian Słowiński.

Zdaniem komitetu, zeszłotygodniowe zajścia można wprost porównać do studenckich demonstracji organizowanych w Marcu '68. Stąd  w 50. rocznicę tych wydarzeń - liczą na wsparcie ze strony uczelni.

- Wzywamy władze Uniwersytetu Warszawskiego i całą społeczność akademicką do potępienia policji mających na celu zastraszenie studentów i studentek uczestniczących na demonstracji -  apelowali.

Pod apelem podpisało się w sumie ponad 150 studentów z całej Polski oraz z kilku uczelni zagranicznych.

W trakcie konferencji porównano również 1 marca do "Nocy kryształowej", czyli wydarzeń z 9 na 10 listopada 1938 roku, podczas których doszło w całych nazistowskich Niemczech do pogromu ludności żydowskiej.

W czasie jednej nocy zamordowano 91 osób, uszkodzono kilkaset synagog, zbezczeszczono cmentarze żydowskie, zniszczono ponad 7 tys. sklepów. Do obozów koncentracyjnych trafiło 20–30 tys. Żydów.

Przypomnijmy, 1 marca spod budynku aresztu śledczego na ul. Rakowieckiej ruszał marsz, upamiętniający Żołnierzy Wyklętych, zorganizowany przez ONR. W tym samym miejscu zebrali się także m.in. działacze Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego, Warszawskiego Strajku Kobiet i Obywatele RP. Jednak po zakończeniu manifestujący zostali na Rakowieckiej, by zablokować marsz nacjonalistów. Między uczestnikami zgromadzenia i funkcjonariuszami doszło do przepychanek.

Stołeczna policja przekonuje, że z jej strony podczas interwencji nie doszło do żadnego naruszenia prawa.

Zobacz także: Policja dumna z siebie. Po zatrzymaniu przeciwników marszu ku czci "Burego" pokazuje podziękowania

Wojciech Łobodziński o zachowaniu policji podczas manifestacji

DOSTĘP PREMIUM