PiS chce zmusić Polki do rodzenia chorych dzieci. Sejmowa komisja obraduje o przerywaniu niechcianej ciąży

Stosunkiem głosów 16:9 sejmowa komisja zarekomendowała odebranie Polkom prawa do przerwania niechcianej ciąży. Zmiany prawa ws. zabiegu z przyczyn embriopatologicznych zażądali kilka dni temu biskupi.

Całkowity zakaz przerywania niechcianej ciąży ze względu na ciężkie wady płodu zakłada projekt "Zatrzymaj aborcję". Według pomysłodawców zakaz powinien zacząć obowiązywać natychmiast.

Obywatelski projekt, mocno wspierany przez hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego, leżał w Sejmie od listopada. Teraz wszystko przyśpieszyło. Trudno nie łączyć tego z jednoznacznym stanowiskiem biskupów rzymskokatolickich. W ubiegłym tygodniu opublikowano komunikat z zebrania plenarnego episkopatu Polski, który głosił, że biskupi "apelują o niezwłoczne podjęcie prac legislacyjnych nad projektem obywatelskim "Zatrzymaj aborcję".

Relacja z obrad sejmowej komisji sprawiedliwości>>>

I już dzień później... na stronach Sejmu pojawiła się informacja, że nastąpiła zmiana porządku dziennego i dopisano dyskusję nad projektem.

Nowelizacja, nad którą dyskutuje dziś sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka, zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Oznaczałoby to w praktyce likwidację legalnej aborcji w Polsce. Bo aborcja ze względu na wady i nieuleczalne choroby to ok. 95 proc. przeprowadzanych legalnie zabiegów.

Zakaz nade wszystko

Projekt komitetu "Zatrzymaj aborcję", którego twarzą jest Kaja Godek, nie zakłada żadnych rozwiązań systemowych, które wspierałyby kobiety opiekujące się ciężko chorymi lub niepełnosprawnymi dziećmi.

- To będzie drakońskie prawo, zmuszające kobiety do rodzenia na żądanie polityków i Kościoła - ocenia Aleksandra Śniegocka-Goździk z Czarnego Protestu.

- Będziemy próbowały dzisiaj przetłumaczyć, powiedzieć jak to jest żyć na co dzień z osobą niepełnosprawną: bez opieki państwa, bez wsparcia finansowego. To jest życie ludzi, tu nie ma żartów - podkreśla Śniegocka-Goździk.

Według posłanki Nowoczesnej Moniki Rosy, zaostrzenie przepisów przyniesie "dramatyczne skutki dla polskich rodzin". - To jest bardzo okrutny projekt ustawy. Projekt, który uderzy przede wszystkim w kobiety, głównie w te, których nie będzie stać na to, by wyjechać zagranicę, żeby dokonać legalnego i bezpiecznego zabiegu aborcji. Projekt uderzy w kobiety z małych miejscowościach, ze wsi, które będą musiały korzystać albo z podziemia aborcyjnego, albo z pigułek zamawianych przez internet - ostrzega posłanka.

Ale według pomysłodawców, najważniejsze jest by zakaz jak najszybciej przeszedł przez parlament.

- Ustawa powinna wejść w życie natychmiast. Dlatego, że ceną za opóźnienie jest życie trójki dzieci dziennie. Na stronie komitetu "Zatrzymaj aborcję" jest licznik, który pokazuje ile dzieci zabito, od chwili złożenia projektu tej ustawy. Od 30 listopada to jest 330 osób - wyliczała Godek.

Radykalne pomysły "Zatrzymaj aborcję" mogą na pewno liczyć na poparcie nacjonalistów, których wprowadził do Sejmu Paweł Kukiz.

Czytaj też: "Badania prenatalne to badania pro-life". O systemowej przemocy wobec kobiet mówi genetyczka Maria Małgorzata Sąsiadek>>>

"Wieszak dla biskupa"

Przeciwniczki zaostrzenia prawa aborcyjnego zorganizowały w niedzielę protesty pod diecezjami w całym kraju. Akcję pod hasłem "Słowo na niedzielę - wieszak dla biskupa" firmował Ogólnopolski Strajk Kobiet wraz ze środowiskami demokratycznymi.


Obradująca komisja sprawiedliwości wydała dziś jedynie rekomendację dla komisji polityki społecznej i rodziny. Ale to ewidentnie może oznaczać odmrożenie projektu, którym - według poprzedniego scenariusza przygotowanego przez PiS i jego sojuszników - miał się najpierw zająć Trybunał Julii Przyłębskiej.


Przeczytaj: Te posłanki poparły Czarny Protest, ale nie głosowały za Ratujmy Kobiety>>>

DOSTĘP PREMIUM