NFZ zajął się historią romskiej pacjentki. Sprawa wygląda inaczej niż twierdzi lekarka

Wielkopolski oddział NFZ wyjaśnił sprawę lekarki, która miała wyrzucić z gabinetu pacjentkę pochodzenia romskiego. Przychodnia zrzuca winę na matkę dziecka.

Tę bulwersującą sytuację z początku marca, opisała "Gazeta Wyborcza". Poradnia lekarza rodzinnego, w której miał miejsce incydent po interwencji NFZ, przysłała wyjaśnienie, w którym tłumaczy jak wyglądała cała sytuacja. Winę jednak całkowicie zrzuca na matkę dziecka.

Odesłała chorą do domu 

Z relacji matki dziewczynki wynikało, że kiedy lekarka zorientowała się w przychodni, że ma do czynienia z Romkami powiedziała, że nie przyjmie dziecka, sugerując, że rodzina nie jest ubezpieczona.

Dopiero po interwencji policji lekarka w końcu zbadała dziewczynkę. Stwierdziła jednak, że 11-latka jest zdrowa i odesłała ją do domu. Matka jednak pojechała z córką do szpitala. Tam lekarze po zbadaniu dziewczynki i wynikach testów stwierdzili, że Ewa ma grypę.

- Zwróciliśmy się do poradni o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Z tego, co tłumaczyła nam lekarka infekcja była w początkowym stadium - mówi Radio TOK FM Magdalena Rozumek z Wielkopolskiego Narodowego Funduszu Zdrowia.

Dziewczynka jest ubezpieczona 

W wyjaśnieniu przychodni znalazła się także informacja, że 11-latka nie była zapisana do poradni, a ponadto nie posiada uprawnień do świadczeń w ramach ubezpieczenia.

Fakty są jednak są takie, ze zarówno matka, jak i jej córka mają zgodę na pobyt w Polsce, nadane nr PESEL i są ubezpieczone. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM