Kiedy startuje kampania wyborcza? Formalnie - gdy premier zarządzi wybory. Faktycznie - nie wiadomo

To już kampania, czy jeszcze nie? Takie pytania pojawiły się przy okazji badań preferencji mieszkańców Lublina, które przeprowadziła Platforma Obywatelska.

Premier nie zarządził na razie wyborów, a co za tym idzie, nie ma jeszcze formalnie zgłoszonych kandydatów ani zarejestrowanych komitetów wyborczych. Nie ma też jeszcze urzędników wyborczych. Nabór na to stanowisko ponownie przedłużono, tym razem do 16 kwietnia, bo kandydatów było jak na lekarstwo. Na razie Państwowa Komisja Wyborcza podjęła jedynie decyzje o powołaniu komisarzy wyborczych.

"Prawo dziurawe jak sito"

Na razie trwa tzw. prekampania. Sondaże, badania, zakładanie przez niektórych kandydatów stron w sieci czy profili na FB. Odbywają się też spotkania z potencjalnymi wyborcami. Choćby to w Warszawie, z udziałem Rafała Trzaskowskiego, który ma być kandydatem PO na prezydenta stolicy. Takich spotkań odbył już kilka.

Jak przekazała kilka dni temu "Gazecie Wyborczej" sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej, Magdalena Pietrzak, kampanię formalnie można zacząć wraz z ogłoszeniem aktu o zarządzeniu wyborów. Przyznała, że nie ma żadnych uregulowań odnośnie prowadzenia „prekampanii”, ale zaznaczyła jednocześnie, że „korzystanie przez komitety wyborcze i kandydatów z efektów działań o charakterze agitacji wyborczej prowadzonych przed zarządzeniem wyborów może zostać uznane za naruszenie zasad finansowania kampanii wyborczej”.

M. Pietrzak przekazała też dziennikarzom "Gazety Wyborczej", że „podejmowanie przez podmioty lub osoby, które zamierzają uczestniczyć w zbliżających się, lecz jeszcze niezarządzonych wyborach, takich działań, które noszą cechy kampanii wyborczej, jest niezgodne z przepisami prawa wyborczego".

Konstrukcja prawna, mówiąca o tym, że kampanię można prowadzić dopiero po zarządzeniu wyborów, z punktu widzenia współczesnej polityki, jest absurdalna. Tak naprawdę trudno ocenić, które działania podejmowane przez polityków już teraz są kampanią, a które nie są. Moim zdaniem, to jest generalny problem natury prawno–politycznej

- mówi dr hab. Jarosław Flis z Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W jego ocenie, wśród polityków i działaczy samorządowych przyjęła się pewna norma, by w czasie, gdy jeszcze kampania formalnie nie ruszyła – mówiąc kolokwialnie „nie przeginać”.

Na dziś prawo w tym zakresie jest dziurawe jak sito. I raczej jest pewnym niedopowiedzeniem niż jakąś sztywną regułą. Warto byłoby je urealnić, pokazać konkretnie, które praktyki w  okresie przed oficjalną kampanią są niedopuszczalne i znaleźć jakiś sposób na ich opisanie

– dodaje dr Flis.

To już kampania czy jeszcze nie?

W Lublinie pojawiły się tajemnicze "badania preferencji mieszkańców". Fundacja Wolności, która zajmuje się jawnością życia publicznego, znalazła wywiad prezydenta miasta, Krzysztofa Żuka, w którym powiedział, że zlecono badania, w których pytano mieszkańców m.in. o to, co by w Lublinie zmienili i co im się nie podoba. W rozmowie dodał również, że wyniki badań mają być wzięte pod uwagę przy opracowywaniu programu wyborczego na kolejną kadencję.

Krzysztof Żuk, lider PO na Lubelszczyźnie, ma startować w wyborach po raz trzeci. Tym razem z własnego komitetu wyborczego, z poparciem m.in. Platformy, Nowoczesnej i lewicy.

- Zainteresowało nas, co to za badania i kto za nimi stoi - mówi prezes fundacji, Krzysztof Jakubowski. Organizacja wystąpiła z pytaniami do urzędu miasta (którym zarządza prezydent Żuk) i do krajowego biura Platformy Obywatelskiej.

- I dostaliśmy odpowiedź, że ani urząd ani Platforma za tymi badaniami nie stoją – dodaje Jakubowski.

"PiS regularnie bada opinię publiczną"

Okazuje się, że Platforma ma jednak z badaniami coś wspólnego – tyle, że nie biuro krajowe, do którego napisała Fundacja Wolności, ale lubelskie władze partii. Koszt badań, jak przekazał nam sekretarz zarządu regionu, poseł Wojciech Wilk, nie jest jeszcze znany. - Jeszcze za nie nie płaciliśmy. Po ich zakończeniu otrzymamy fakturę i wtedy zapłaci PO Region Lubelski ze środków regionalnych – mówi w rozmowie z TOK FM poseł Wilk.

Sam prezydent Krzysztof Żuk, jednocześnie lider PO na Lubelszczyźnie, zapewnia, że te badania to jeszcze nie kampania wyborcza.

- Kampanii jeszcze nie ma. To są badania zrobione chociażby po to, by precyzyjnie sprawdzić, jak mieszkańcy oceniają to, co zrobiliśmy i czego dalej oczekują - mówi Żuk.

W jego ocenie, takie badania zamawia przed wyborami wiele ugrupowań. 

O ile wiem, to PiS regularnie bada opinię publiczną. A badania są nam potrzebne do opracowania programu wyborczego. Programu, który będzie konsultowany również w dzielnicach Lublina

– przekonuje Żuk.

Sondaże a kampania 

Czy zamawianie badań to kampania? Niekoniecznie, choć - jak nieoficjalnie usłyszeliśmy w Krajowym Biurze Wyborczym - każda sytuacja jest inna i każda wymaga odrębnej analizy. Ale gdyby uznawać to za kampanię, to wszystkie przeprowadzane sondaże też trzeba byłoby wrzucić do tego jednego „kampanijnego worka”. A tak nie jest.

Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do Państwowej Komisji Wyborczej. Zapytaliśmy, co w ramach prekampanii jest dopuszczalne: czy są to spotkania z wyborcami, przeprowadzanie badań sondażowych, a może organizowanie debat z udziałem polityków?

PKW na razie na nasze pytania nie odpowiedziała.

Ujazdowski "stawał w prawdzie, a nie po stronie PiS". Trzaskowski tłumaczy decyzję Schetyny ws. wyborów we Wrocławiu

DOSTĘP PREMIUM