Muzyk pozwał dziennikarza za krytyczny artykuł. Kazał przeprosić za "beztalencie" i "galaretkę"

Muzykowi i prowadzącemu "Koło fortuny" Rafałowi Brzozowskiemu nie spodobała się recenzja jego płyty. Postanowił dowodzić naruszenia swoich dóbr w sądzie. - To wyjątkowa sprawa - mówią specjaliści.

Portal Interia.pl opublikował przeprosiny dla piosenkarza i prezentera telewizyjnego Rafała Brzozowskiego, po tym jak ten pozwał serwis o naruszenie dóbr osobistych.

Poszło o dwie recenzje napisane przez dziennikarza muzycznego Pawła Walińskiego, w których ten ocenia działalność wokalisty słowami: “Jest ładny, ma ciepły głos, pisze piosenki proste, łatwe i przyjemne. Gładki jest jak galaretka i podobnie do niej oślizły”. W innym fragmencie krytyk nie ukrywa, że uważa Brzozowskiego za „beztalencie”.

- Nie jest żadną tajemnicą, że o Brzozowskim zdanie mam fatalne. Uważam, że jest beztalenciem, które trwa na scenie muzycznej tylko i wyłącznie w obły sposób wdzięcząc się do pań w zaawansowanym średnim wieku i wciskając się do każdego możliwego klakierskiego show. Wszystko, co Brzozowski robi jest antytezą sztuki, ale rozumiem, z czegoś żyć trzeba" - pisze. 

Przeprosiny Interii wynikają z ugody sądowej. Paweł Waliński przyznaje, że nie może komentować szczegółów rozprawy, ale od przeprosin wydaje się lekko dystansować. 

- Wchodząc w przestrzeń publiczną wystawiasz się na opinie. Trzeba je brać na klatę. Sam nie raz czytałem o sobie niepochlebne komentarze, gdy np. krytycznie wypowiedziałem się o płycie Bon Jovi - mówi dziennikarz. 

Waliński twierdzi, że podczas dekady swojej pracy dziennikarskiej nie słyszał o sprawie, w której muzyk pozywa recenzenta. Przytacza historię Tomasza Raczka, któremu pozwem groził scenarzysta i współproducent komedii „Kac Wawa” (Raczek porównał film do „nowotworu złośliwego”). 

Galaretka niezgodna z zasadami życia społecznego

O podobnej sprawie nie słyszała również wykładowczyni Katedry Prawa Własności Intelektualnej UJ, prof. dr hab. Ewa Nowińska.  

- Kiedyś jeden z recenzentów “Tygodnika Powszechnego” stwierdził o płycie Zbigniewa Preisnera, że mógłby ją napisać średnio uzdolniony uczeń szkoły muzycznej. Do pozwu nie doszło, ale o sprawie mówił cały Kraków - przytacza prawniczka, nie kryjąc swojego zaskoczenia pozwem przeciwko Walińskiemu.

- W różnych materiałach prasowych bardzo często znajdują się negatywne opinie o osobach, które są ich bohaterami. Art. 24 kodeksu cywilnego mówi o domniemaniu naruszenia dóbr osobistych, chyba że wypowiedź nie jest bezprawna - mówi profesor, wskazując jednak, że wypowiedzi prasowe podlegają szczególnej ochronie.

- Prasa w podobnych sprawach powołuje się na art. 41 ustawy o prawie prasowym, która dopuszcza publikowanie ujemnych ocen dzieł artystycznych, pod warunkiem zachowania rzetelności i - to spuścizna po poprzednim systemie - zgodności z zasadami życia społecznego - mówi. Według prawniczki sąd mógł dopatrzyć się tutaj złamania właśnie tej drugiej zasady.

Agent Brzozowskiego w rozmowie z portalem Tokfm.pl twierdzi, że artysta nie chce komentować sprawy. Wszelkich informacji udziela prawniczka współpracująca z wytwórnią muzyczną Universal Music Polska, Agata Bajno.

- Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii na temat dzieła artystycznego, jednak wypowiedzi pana Walińskiego były oszczercze, wręcz wulgarne i odnosiły się do Rafała Brzozowskiego prywatnie. Nie jest łatwo to rozgraniczyć, ale udział w sprawie sędziego doprowadził do ugody - mówi.

Podkreśla też, że fragmenty recenzji dostępne dziś w internecie nie oddają do końca ich wymowy i związku z tym dyskusję na temat wolności wypowiedzi uważa w tym wypadku za bezprzedmiotową.

Sporów było więcej

Paweł Waliński zaznacza, nie krytykował muzyka personalnie, ale odnosił się do jego osobowości scenicznej. - Byt medialny nie jest tożsamy z konkretną osobą. Muzycy tacy jak Alice Cooper wkładają makijaż, wchodząc na scenę, żeby to podkreślić - broni swojego stanowiska dziennikarz. - Nie znam Rafała Brzozowskiego i mogę wypowiadać się tylko o jego kreacji artystycznej.

To nie pierwszy raz, kiedy artykuł Pawła Walińskiego prowadzi do sporu z artystami. Po niepochlebnej recenzji albumu grupy Big Cyc, lider zespołu Paweł Skiba oskarżał dziennikarza o skłonności nazistowskie. Jako argument przytaczał zdjęcie na facebookowym profilu krytyka, przedstawiające żołnierzy Wehrmachtu z osobą w kostiumie niedźwiedzia, które swego czasu robiło furorę w internecie. 

Waliński sam zagroził wtedy muzykowi procesem. Jak mówi, zespół Big Cyc wycofał wtedy wszelkie oskarżenia, jednak przeprosin nie wystosował.

Jak mówi reprezentująca artystę prawniczka, Brzozowski otrzymuje obecnie wiele telefonów od osób ze środowiska muzycznego z wyrazami wsparcia i uznania za to, że zdecydował się bronić swoich praw.

Waliński z kolei ma nadzieję, że będzie to jednostkowa sytuacja i nie zamierza brać sprawy pod uwagę przy kolejnych artykułach.

- To byłoby asekuranctwo wpływające na szczerość wypowiedzi - mówi.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM