"Zdekomunizowana" tablica Róży Luksemburg może powrócić. Ale jest warunek w sprawie kamienicy

Protesty przyniosły efekt. Władze Zamościa nie wykluczają, że do miasta wróci "zdekomunizowana" tablica upamiętniającą Różę Luksemburg.

Tablicę z informacją, że w tym miejscu urodziła się działaczka ruchu robotniczego, zdjęto wczesnym rankiem 13 marca z kamienicy przy ul. Staszica w centrum Zamościa. 

Jeden z mieszkańców już wcześniej żądał jej zdjęcia - po wejściu w życie ustawy dekomunizacyjnej ponowił wniosek i tablicę zdjęto z polecenia prezydenta Andrzeja Wnuka.

SLD w specjalnej uchwale domaga się jej przywrócenia uznając, że doszło do naruszenia prawa, w tym ustawy o zakazie propagowania komunizmu. - Prezydent działał bezprawnie, bo wkroczył w kompetencje Rady Miasta. Rada na temat zdjęcia tablicy w ogóle się nie wypowiadała - powiedział Roman Podświadek, szef SLD w Zamościu.

Róża Luksemburg urodziła się w Zamościu, a zmarła w 1919 roku w Berlinie. Była działaczką polskiej i niemieckiej socjaldemokracji.

"Nie było wyjścia"

- Otrzymaliśmy wytyczne z IPN, że należy tę tablicę usunąć. Później dwukrotnie napominał nas w tej sprawie wojewoda. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko wykonać przepis prawa i zalecenie wojewody – tłumaczy Andrzej Wnuk.

Jest prezydentem, który wygrał wybory jako kandydat PiS, choć dziś z lokalnymi działaczami tej partii nie do końca się dogaduje.

Lewica odpowiada, że samorząd jest samodzielny i nie ma obowiązku słuchania innych. Jak mówi nam Roman Podświadek, ani wojewoda, ani IPN nie ma prawa wywierać presji na samorząd w sprawie ustawy dekomunizacyjnej. „Stanowi to poważny krok na drodze do podporządkowania samorządu terytorialnego aparatowi rządowemu oraz aparatowi partyjnemu PiS” - napisano w uchwale Rady Miejskiej SLD w Zamościu.

Czy tablica wróci?

Zabiega o to Stowarzyszenie „Zamość. Nasz Wspólny Dom”. Zaproponowało, by tablica
zawisła na innej kamienicy - przy ul. Kościuszki. Okazuje się bowiem, że Róża Luksemburg przyszła na świat nie w domu nie przy ulicy Staszica, ale właśnie przy Kościuszki. Obie kamienice stoją w ścisłym centrum miasta.

- Zdjęcie tej tablicy było działaniem brutalnym - zarówno w stosunku do elementów mówiących o historii ludzi, ale też pewnych wydarzeń – mówi Jerzy Nizioł, wiceprzewodniczący Rady Miasta, jednocześnie członek Stowarzyszenia „Zamość. Nasz Wspólny Dom”. Dodaje, że tablica nie może odejść w zapomnienie.

"Może być atrakcją turystyczną"

- Analizujemy w tej chwili wniosek stowarzyszenia. Oficyna, gdzie rzeczywiście Róża Luksemburg się urodziła, należy w tej chwili do prywatnych właścicieli i być może oni zgodzą się na to, by tablica tam zawisła i ich ustawa nie będzie dotyczyć. Bądź też będą mogli w pewien sposób to obejść - zastanawia się prezydent Zamościa. 

Podkreśla, że miasto takiego rozwiązania nie wyklucza. - Nie mamy nic przeciwko temu, by taka atrakcja turystyczna w mieście zawisła. Natomiast na pewno to miejsce, o którym teraz mówimy, czyli ulica Kościuszki, jest bardziej prawdziwe historycznie niż ulica Staszica – tłumaczy Andrzej Wnuk.

„Coś należy z tym zrobić"

- Nie może być tak, że tablica jest w depozycie i zostanie zapomniana. To jest historyczny element, który ma określoną wartość i miasto powinno to wykorzystać, a nie tracić – tłumaczy radny Jerzy Nizioł.

W sprawie tablicy do Zamościa przyjechali nawet przedstawiciele Fundacji Róży Luksemburg z Niemiec. Nie wykluczali jej zabrania czy zakupu.

– Tablica nie jest na sprzedaż – odpowiada stanowczo prezydent Zamościa, Andrzej Wnuk. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM