Leśniczy wycinał Puszczę Białowieską, bo chciał ją chronić. Tak twierdzi prokuratura

Prokuratura rejonowa w Sokółce nie będzie sprawdzać, czy nadleśniczy z Hajnówki złamał prawo podczas wyrębów Puszczy Białowieskiej. Według śledczych nadleśniczy wycinał w celu ochrony puszczy.

Doniesienie w tej sprawie złożyli protestujący przeciw wyrębom aktywiści. Ich zdaniem były już nadleśniczy z Hajnówki przekroczył swoje uprawnienia, prowadząc wyręby w chronionych przez unię fragmentach Puszczy Białowieskiej.

Zgodnie z prawem

W ocenie prokuratury nadleśniczy działał jednak zgodnie z prawem, a wyręby miały służyć ochronie puszczy. Śledczy odnieśli się też do wyroku unijnego trybunału sprawiedliwości, który we wtorek orzekł, że wyręby w Puszczy były nielegalne.
Zdaniem prokuratury trybunał jeszcze na etapie procesu zabronił co prawda cięć - ale w drodze wyjątku dozwolił na usuwanie zagrażających bezpieczeństwu drzew.
Postanowienie nie jest prawomocne, aktywiści już zapowiedzieli, że się od niego odwołają.

W ubiegłym roku w trzech puszczańskich nadleśnictwach wycięto blisko 200 tysięcy drzew. Ponad połowę w specjalnie chronionych, ponad stuletnich fragmentach lasu.

Wyrok Trybunału UE

Według Trybunału, który orzekał w pełnym, 15-osobowym składzie, zarządzone przez rząd PiS masowe wyręby łamały dyrektywy ptasią i siedliskową. Wygłaszając sentencje wyroku sędzia Marek Safian podkreślał, że cięć nie uzasadniała gradacja kornika a w ich trakcie zagrożone były chronione gatunki chrząszczy i ptaków.

To właśnie aktywnością atakującego świerki kornika konieczność wyrębów uzasadniał ówczesny minister środowiska Jan Szyszko.

Jeśli Polska zastosuje się do wyroku i nie wznowi wstrzymanych w grudniu wyrębów, nie poniesie finansowych konsekwencji.

Obrońcy Puszczy - ich walka nadal trwa

DOSTĘP PREMIUM