W katastrofie zginęło 65 osób, 150 zostało rannych. Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za zawalenie hali MTK

- Skarb Państwa ponosi cywilną odpowiedzialność za katastrofę hali Międzynarodowych Targów Katowickich w Chorzowie w 2006 roku - uznał dzisiaj warszawski Sąd Okręgowy.

I wskazał, że szczególną odpowiedzialność ponosi powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, który zlekceważył informacje o uszkodzeniach budynku cztery lata wcześniej.

"Zgadzam się z wyrokiem sądu, ale.." 

Według pełnomocnika rodzin ofiar, które weszły ze Skarbem Państwa w spór zbiorowy, otwiera to kwestię wypłaty odszkodowań. Zdaniem sądu - droga do tego jest jeszcze daleka.

Sędzia Sylwia Urbańska przyznała, że skarb państwa - zarówno prezydent Chorzowa, jak i ówczesny inspektor nadzoru budowlanego - ponoszą odpowiedzialność za zawalenie się hali, śmierć 65 osób i ciężkie rany 24 innych, ale według sądu, nie oznacza to jeszcze wypłacania członkom rodzin ofiar odszkodowań z tytułu pogorszenia się ich sytuacji materialnej z powodu straty lub kalectwa bliskich.

Trzeba bowiem ustalić, czy i jak pogorszyła się sytuacja bytowa każdej z tych osób z osobna. To badanie będzie się odbywać dopiero w przyszłych postępowaniach indywidualnych.

Pełnomocnik poszkodowanych, Adam Car nie zgadza się z opinią sądu:

Jestem zadowolony z tego wyroku, ale wydaje mi się, że uzasadnienie sądu poszło trochę za daleko. Sąd nie powinien wypowiadać się, co dalej w tej sprawie poszkodowanych. W tej sprawie sąd powinien ograniczyć się do uzasadnienia, dlaczego wydał taki wyrok, a nie inny

- powiedział w rozmowie z radiem TOK FM, dodając: - Chciałbym przekazać przedstawicielom Skarbu Państwa, że jest czas na zawarcie ugody.  

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Reprezentująca Skarb Państwa prokuratoria rozważa odwołanie się.

1300 osób w akcji ratowniczej

Przypomnijmy. 12 lat temu zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich. W momencie katastrofy w budynku przebywało 700 osób. 65 z nich zginęło, blisko 150 zostało rannych. W akcji ratowniczej brało udział 100 zastępów strażaków, policjanci, żołnierze, ratownicy górniczy oraz GOPR, łącznie 1300 osób. Ostatnią żywą osobę udało się wyciągnąć po kilku godzinach.  

DOSTĘP PREMIUM