1 maja strajk LOT-u. Kłopoty pasażerów wylatujących z Warszawy

Strajk w Święto Pracy oznacza, że większość samolotów LOT-u nie odleci tego dnia z głównej bazy - warszawskiego lotniska Chopina. Związkowcy zapowiadają, że strajk potrwa do odwołania.

- Strajk rozpocznie się w naszej bazie macierzystej - w Warszawie i będzie dotyczył tylko samolotów wylatujących ze stolicy.  Wszyscy będziemy w budynku głównym i po prostu samoloty nie odlecą - zapowiada szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego Monika Żelazik.

Powodem protestu jest brak regulaminu wynagrodzeń, który został wypowiedziany cztery lata temu. - Wtedy nasze wynagrodzenia - w każdym obszarze - zostały pomniejszone o 30 proc.- wyjaśnia kpt. Adam Rzeszot.

Związkowcy chcą wypracować z władzami LOT-u  nowy regulamin. 

Nielegalny?

Za strajkiem opowiedziało się ponad 90 proc. pracowników biorących udział w referendum.

Ale zdaniem władz firmy, referendum jest nieważne, a planowany strajk - nielegalny.

Szefostwo LOT-u skierowało już sprawę do sądu pracy. Przekonuje, że protest zaplanowany na 1 maja poparły nie wszystkie związki zawodowe działające w firmie, a tylko dwa.

Władze firmy liczą więc na to, że sąd uzna protest za niezgodny z prawem.

Prezes LOT-u, Rafał Milczarski przyznaje jednak, że przewoźnik przygotowuje plan "B" i ściąga pracowników z urlopów: 

To się będzie wiązać z dodatkową pracą, która zapewni płynność operacji LOT-u. Jesteśmy w trakcie przygotowywania planów na taką ewentualność, nie mając wcale pewności czy strajk się wydarzy

Prezes LOT dodaje, że jeśli sąd uzna ewentualny protest za nielegalny, obciąży strajkujących za straty:

W przypadku, gdyby została zachwiana regularność lotów LOT-u, musimy wypłacić swoim pasażerom stosowne rekompensaty. Będziemy tych kosztów dochodzić

Związkowcy zapowiadają, że ostateczne stanowisko przedstawią jutro (w piątek).

DOSTĘP PREMIUM