"Prawdziwe kalectwo to brak empatii" - manifestacje poparcia dla protestujących w Sejmie

- Mój syn ma 35 lat. Pieluchy i lekarstwa to bardzo dużo kosztuje - mówi matka niepełnosprawnego, która wzięła udział w demonstracji w Katowicach. Manifestacje to gest wsparcia dla protestujących w Sejmie.

Niepełnosprawni i ich opiekunowie protestują w budynku parlamentu już półtora tygodnia. Domagają się zwiększenia renty socjalnej i wprowadzenia zasiłku rehabilitacyjnego w wysokości 500 złotych. Rząd zgadza się tylko na realizację pierwszego postulatu. Dlatego protestujący nie zamierzają przerywać swojej akcji.

Wsparcie chcą im okazać organizatorzy i uczestnicy akcji organizowanych m.in. w Warszawie i Katowicach.

W stolicy Śląska zebrało się kilkadziesiąt osób, w tym rodzice niepełnosprawnych. - Mój syn ma 35 lat ma i znaczny stopień niepełnosprawności. Pieluchy i lekarstwa to wszystko bardzo dużo kosztuje. A to co my robimy to nie jest 18 godzin, czasami i 24 godziny pracy na dobę - mówiła w rozmowie z reporterem TOK FM jedna z kobiet biorących udział w happeningu zorganizowany przez Stowarzyszenie Klucz.

W Warszawie manifestacje przed Sejmem zorganizował Ogólnopolski Strajk Kobiet. Na barierkach otaczających budynek parlamentu rozwieszono transparenty m.in. z hasłami: "Ważniejszy zasiłek rehabilitacyjny niż likwidacja barier architektonicznych", "Prawdziwe kalectwo to brak empatii".

"My nie chcemy gwiazdki z nieba. Praw człowieka nam potrzeba" - skandowali biorący udział w akcji.

Wśród uczestników, którzy zabrali głos są m.in. aktorka Maja Komorowska i były działacz "pierwszej" Solidarności Henryk Wujec. Jak mówił, Solidarność powstała by walczyć o prawa najsłabszych. I dlatego wygrała.

- Patrzę z wielkim podziwem, jak ci ludzie walczą o swoje prawa. Ostatecznie wygrają. Tak jak Solidarność wtedy - mówił Wujec. - Drogie matki, jesteśmy z wami - deklarowała Maja Komorowska.

Czytaj też: "To jest czas próby. A nie upojny długi weekend" - Strajk Kobiet apeluje ws. protestu w Sejmie>>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM