Chcą, aby zamiast śpiewających ławek rząd PiS kupił coś innego. Tysiące ludzi apelują do Błaszczaka

- Współczesny patriotyzm nie polega na budowaniu pomników - czytamy w apelu do szefa MON. Autor pisze, by z okazji 100-lecia niepodległości zakupiono wózki inwalidzkie, zamiast śpiewających ławek.

Informacja o tym, że MON zamierza wydać ponad 4 mln zł na ławki z okazji 100.  niepodległości, rozeszła się w mediach szerokim echem. To nowy pomysł resortu Mariusza Błaszczaka po tym, jak upadł konkurs ogłoszony przez jego poprzednika, Antoniego Macierewicza, dotyczący stu kolumn upamiętniających powrót państwa polskiego na mapę świata. 

1 000 wózków inwalidzkich na 100-lecie niepodległości

W całej Polsce ma stanąć ponad 100 multimedialnych pomnikowych ławek, odtwarzających fragmenty Marsza I Brygady i depeszy Józefa Piłsudskiego, zawiadamiającej o powstaniu państwa polskiego. O sprawie jako pierwsze napisało Radio TOK FM (MON stawia śpiewające ławki za miliony, gdy strajkują rodzice niepełnosprawnych. "Król jest nagi"). Reporter Tomasz Fenske wyliczył, że koszt jednej ławki wyniesie ok. 30 tys. zł. 

W związku z protestem opiekunów osób z niepełnosprawnością w Sejmie, który trwa niemal od trzech tygodni, powstała petycja do ministra MON. Jej autor, Marek Gluza, proponuje, aby fundusze zarezerwowane na kupno śpiewających ławek rząd PiS przekazał na zakup elektrycznych wózków inwalidzkich. Według pomysłodawcy każdy z zakupionych wózków powinien mieć napis "1000 wózków inwalidzkich na 100-lecie niepodległości Polski".

Taki gest skierowany do osób niepełnosprawnych będzie dowodem nie tylko na empatię Pana Ministra, ale przede wszystkim będzie to gest nad wyraz patriotyczny. Ławki być może przetrwają dłużej niż wózki, lecz wdzięczność niepełnosprawnych jest bezcenna.

- czytamy w petycji

20 dzień protestu

Przypomnijmy, protestujący od 20 dni w Sejmie domagają się wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł miesięcznie wypłacanego w gotówce. Rząd PiS tymczasem stoi na stanowisku, by wspomnianą kwotę oferować w formie rzeczowej, na przykład w formie pieluch czy cewników o porównywalnej wartości. Jak wyliczyło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wprowadzenie dodatku kosztowałoby budżet państwa blisko 9 mld zł.

Mimo braku porozumienia z protestującymi projekt dotyczący pakietu świadczeń dla niepełnosprawnych został dziś skierowany do I czytania.

Co ciekawe, jeszcze cztery lata temu posłanka Beata Kempa (PiS) przekonywała, że pieniądze dla osób z niepełnosprawnościami powinny być im przyznawane. Sejmową wypowiedź polityczki przypomniał Adam Kądziela, działacz związany z Nowoczesną. 

Wielu ludzi w kraju zdało sobie sprawę z tego, że los osób niepełnosprawnych jest fatalny. Kraj w środku Europy, blisko 40 -milionowy, bardzo bogaty. Bo pieniądze są, panie premierze! Jesteśmy gotowi, żeby tych oszczędności poszukać. Uczciwością jest to, żebyśmy się ze strajkującymi spotkali

- mówiła w 2014 roku Beata Kempa.

DOSTĘP PREMIUM