Kobietom będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? "Nowy projekt to szantaż emocjonalny"

Ministerialny projekt wydłuża czas, w którym kobieta może wycofać się z oddania dziecka z 6 do 14 tygodni. "To powinna być krótka procedura, z poszanowaniem decyzji kobiety. Ta nowelizacja to komplikuje".

Ministerstwo Elżbiety Rafalskiej planuje nowelizację ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej - w zamyśle chodzi o to, by jak najmniej noworodków trafiało do domów dziecka. Obecnie trwają w tej sprawie konsultacje społeczne. 

Anna Krawczak, antropolożka medycyny z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem zauważyła w projekcie nowelizacji konkretną zmianę: kobieta, która zrzeknie się dziecka po urodzeniu (tzw. adopcja blankietowa) będzie musiała potwierdzić to zrzeczenie nie po 6 tygodniach, a po 14. W tym czasie biologiczna matka może zgodnie z prawem zmienić swoją decyzję.

Personel medyczny kwestionuje decyzję

Krawczak zaznacza, że decyzja kobiety nie jest respektowana przez personel medyczny, który ją kwestionuje. Matki, które z różnych względów są przekonane, że nie chcą wychowywać dziecka, mogą np. nie utrzymywać rutynowo leków na zatrzymanie laktacji. W przypadku karmienia piersią niemal pewne jest, że między matką a dzieckiem wytworzy się więź, która wpłynie na decyzję kobiety.

W Polsce obowiązuje ustawa antyaborcyjna, która nie pozwalając kobietom na dostęp do aborcji z powodów społecznych, w zamian zapewnia możliwość oddania dziecka do adopcji i to powinna być krótka procedura, w której trakcie zostanie poszanowana decyzja kobiety. Ta nowelizacja to komplikuje

- tłumaczyła w audycji "Analizy" na antenie Radia TOK FM.

Pomoc zamiast przymusu

Krawczak zwraca też uwagę na to, że kobiety oddają dziecko do adopcji z różnorodnych pobudek: bo nie stać ich na to (nie tylko ekonomicznie), bo ciąża pochodzi z nie zgłoszonego gwałtu (np. w małżeństwie czy związku), bo są nastolatkami bądź pochodzą ze środowisk przemocowych i chcą ochronić dziecko.

Badaczka postuluje, by kobiety, które decydują się na pozostawienie dziecka w szpitalu, otrzymywały odpowiednią opiekę.

Ale rozumianą nie jako przymuszanie ich, wywieranie presji np. pod postacią szantażu emocjonalnego, lecz w formie pakietu informacji: co takiej kobiecie przysługuje, pod jakimi warunkami, jaką pomoc może otrzymać. Jeśli ona mówi "nie, dziękuję, moja decyzja została podjęta, chce się tego dziecka zrzec", to po prostu należy dać jej spokój

- apeluje. 

DOSTĘP PREMIUM