Joanna Mucha: PiS chciał ogłosić sztuczny alarm pożarowy, by wyprowadzić protestujących z Sejmu

Posłanka PO informuje o "codziennym utrudnianiu życia" opiekunom niepełnosprawnych: zakazie otwierania okien czy straszeniu psami, a nawet alarmie pożarowym, który miał pomóc usunąć ich z Sejmu.

Jak poinformowała w audycji "Wybory w TOK-u" była minister sportu i turystyki Joanna Mucha (PO), sejmowa Straż Marszałkowska otrzymała informację o planowanym alarmie pożarowym, który miał stanowić pretekst do wyprowadzenia protestujących w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych.

W rozmowie z portalem tokfm.pl posłanka Mucha twierdziła, że o planach sztucznego alarmu pożarowego i możliwego zadymienia dowiedziała się od protestujących. - Nawet tego typu narzędzia są teraz rozważane jako próba wyprowadzenia protestujących z Sejmu.

Posłanka wspomniała też o innych utrudnieniach, którymi borykają się rodzice niepełnosprawnych: zakazie otwierania okien, braku możliwości wypuszczenia dzieci na spacer czy niezdementowanej informacji, że w nocy może się odbyć się przeszukanie protestujących z psami pod kątem zagrożeń pirotechnicznych.

Centrum Informacji Sejmowej poinformowało, że informacja o rzekomo planowanym alarmie została zdementowana przez szefa CIS Andrzeja Grzegrzółkę w mediach społecznościowych. Grzegrzółka nazwał je "bałamutnymi pogłoskami".

Tekst został zaktualizowany o stanowisko przedstawicieli Sejmu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM