"KE idzie na konflikt" - Semka o zapowiedzi Timmermansa ws. praworządności

Wiceszef KE rozwiewa nadzieje polskiego rządu. Wg Fransa Timmermansa, obecnie nie ma szans na wycofanie wobec Polski art. 7.

Timmermans o stanie rozmów między Brukselą i Warszawą poinformuje dziś w Brukseli, na spotkaniu szefów dyplomacji państw UE. Ale najważniejsze już ujawnił. Przyznał, że na tym etapie nie ma szans na wycofanie wobec Polski art. 7.  

KE zdecydowała się w grudniu 2017 roku na uruchomienie wobec Polski art. 7, po zmianach w sądownictwie, które zwiększały władzę ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego. Bruksela uznała, że Polska łamie zasadę praworządności, za co grożą sankcje.

Piotr Semka z tygodnika "Do Rzeczy" przekonywał w Poranku Radia TOK FM, że to zła decyzja.

- KE idzie na konflikt w tej sprawie. To nie będzie konflikt tylko z Polską, ale też z Węgrami i w jakiejś mierze też z częścią krajów Europy Środkowej. Będzie to również groźny precedens: ingerowania Komisji Europejskiej w decyzje wewnętrzne państw - przekonywał publicysta.

I podkreślił, że "kontynuowanie sporu" będzie kłopotem "przy bardzo wielu sporach dotyczących budżetu". -  Bo na pewno usztywni to stanowisko Polski w sprawie budżetu. Jako Europejczyk ubolewam, że pan Timmermans nie chciał zakończyć tego sporu - mówił Semka. 

Brexit koronnym argumentem

Publicysta w postawie Komisji Europejskiej dopatruje się też powodu wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

- Dogmatyzm polegający na tym, że KE może ingerować w decyzje podejmowane większością głosów w demokratycznie wybrany parlamencie doprowadził do Brexitu. Jeżeli KE chce iść w tym kierunku, to konflikty, które będą dzielić UE będą narastać - przekonywał.

Czytaj też: Rząd bagatelizuje decyzję Komisji Europejskiej. Ale oni obalają argumenty PiS punkt po punkcie

Dla Jakuba Majmurka z "Krytyki Politycznej", decyzja KE to ostrzeżenie dla rządu PiS.

- Prawo i Sprawiedliwość ponosi tutaj gros odpowiedzialności za to, że ta sytuacja wygląda obecnie tak jak wygląda. Wydaje mi się, że piłka jest po stronie PiS. Miejmy nadzieję, że zwycięży kalkulacja, iż spór z Europą jest czymś co uderzy także w środowiska polityczne PiS, nie da się tego politycznie wygrać - komentował w TOK FM dziennikarz. 

Niezłomna postawa czy po prostu porażka?

Zdaniem agaty Kondzińskiej z "GW", stanowisko Brukseli pokazuje, że "nasze źródła dyplomatyczne poniosły klęskę".

- Od paru miesięcy trwały przecież negocjacje. Z obozu PiS dochodziły sygnały, że uda się kryzys zażegnać. Trzeba było się wycofać z zapisów, które łamią konstytucję - komentowała w Poranku Radia TOK FM.

Przypomnijmy, złagodzić stanowisko KE wobec Polski miały, firmowane przez PiS, zmiany w ustawach, które najbardziej niepokoiły Brukselę.

Rządzący znowelizowali m.in. ustawę o ustroju sądów powszechnych oraz o Sądzie Najwyższym. Ale nowelizacje nie dotyczyły sedna przepisów.

Dlatego, jak oceniali posłowie opozycji, to ruchy pozorne, które mają robić dobre wrażenie na Brukseli. -  Udajecie przed Komisją Europejską, że robicie krok wstecz, ale tak naprawdę robicie kolejne dwa kroki w demolowaniu systemu sprawiedliwości i upartyjnieniu polskich sądów - mówił przed tygodniem Borys Budka z Platformy Obywatelskiej.

Słuchaj też: 

DOSTĘP PREMIUM