Trump doczekał się "własnej" drużyny piłkarskiej. Tak uhonorowali go zawodnicy z Izraela

Podczas gdy w Strefie Gazy trwają krwawe zamieszki, 6-krotny mistrz kraju w futbolu zmienia nazwę na cześć prezydenta Trumpa. Chce podziękować za przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy.

W 70. rocznicę ustanowienia państwa Izrael, Stany Zjednoczone przeniosły ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Wywołało to protesty w Strefie Gazy na granicy z Izraelem, podczas których zginęło co najmniej 58 osób, a blisko 2,8 tys. zostało zostało rannych w starciach z izraelskimi siłami.

Są jednak środowiska, które doceniają decyzję prezydenta USA. Skrajnie syjonistyczny klub piłkarski Beitar Jerozolima zmienił nazwę na “Beitar Trump Jerozolima” w geście podziękowania.

Kibice drużyny opluli muzułmańskich piłkarzy

"Od 70 lat Jeorozlima czekała na oficjalne uznanie. Prezydent Trump okazał odwagę i prawdziwą miłość do narodu Izraela i jego stolicy" - czytamy na facebookowej stronie klubu. I dalej: "Jako jeden z najważniejszych symboli miasta, naszym gestem z radością honorujemy Prezydenta za jego miłość".

Beitar to drużyna, w której nigdy nie zagrał arabski piłkarz. Kibice 6-krotnego mistrza kraju nazywani są rasistami - nie bez powodu. W 2013 r. drużyna podpisała umowę z dwoma czeczeńskimi muzułmanami; zakontraktowani piłkarze zostali najpierw opluci, później zwyzywani przez kibiców, a biura klubu podpalono.

Jerozolimę uznają tylko USA i Gwatemala

Przeniesienie amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy formalnie oznacza uznanie tego miasta za stolicę Izraela. Do tej pory poza Stanami Zjednoczonymi na taki krok zdecydowała się tylko Gwatemala.

Jerozolima uznawana jest za święte miasto zarówno przez wyznawców judaizmu, jak i islamu oraz chrześcijaństwa. Tu bowiem, w obrębie murów Starego Miasta, znajdują się trzy najważniejsze miejsca wielkich religii: Ściana Płaczu, kościół Świętego Grobu oraz Kopuła na Skale.

Stany Zjednoczone i Izrael obarczyły radykalną palestyńską organizację Hamas całkowitą odpowiedzialnością za tragiczne efekty zamieszek. O napiętej sytuacji ma dziś debatować Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny