"PiS będzie nakładał coraz więcej podatków". Lubnauer ostrzega, że władza nie będzie miała skrupułów przed wyborami

- Traktują niepełnosprawnych jak pretekst do tego, żeby dawać nowe podatki - w ten sposób Katarzyna Lubnauer skomentowała rządową "daninę" dla najbogatszych.

Rząd chce utworzyć specjalny fundusz wsparcia dla niepełnosprawnych i liczy że na to że już w 2020 roku na koncie fundusz znajdą się ponad dwa miliardy złotych pochodzące z dwóch źródeł.

"Zbliżają się wybory"

Pierwsze to część składki już dziś odprowadzanej przez pracodawców na Fundusz Pracy. Chodzi o 0,15 procenta podstawy składki. Drugie to dodatkowy podatek - nazywany przez rząd daniną - dla osób, których roczny dochód przekracza milion złotych.

Drugi pomysł komentowała w Wywiadzie Politycznym TOK FM szefowa Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer.

Jeżeli nakładają nowe podatki to niech nazywają je podatkami, a nie wprowadzają nowe nazwy. A po drugie traktują niepełnosprawnych jak pretekst do tego, żeby dawać nowe podatki. Pamiętajmy, że jak raz pęknie tama to można się spodziewać, że wraz z ilością potrzeb, a potrzeby się będą tworzyć wraz ze zbliżającymi się wyborami i rozdawaniem różnym grupom środków, tych danin i podatków będzie coraz więcej

Solidarnościowy fundusz wsparcia dla osób niepełnosprawnych ma być odpowiedzią rządu na protest niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie. Ten trwa już prawie od miesiąca.

Protestujący krytykują propozycje rządu

Protestujący w Sejmie rodzice osób niepełnosprawnych krytykują założenia podatku solidarnościowego, przedstawione przez minister Rafalską. Tłumaczą, że pieniądze z tego podatku nigdy nie trafią do ich kieszeni. 

Katarzyna Milewicz, jedna z protestujących matek, zaapelowała do najlepiej zarabiających, by zbojkotowali daninę:

- Chciałam zaapelować do wszystkich ludzi, których będzie dotyczyła ta danina solidarnościowa, żebyście się nie zgadzali na to, nie płacili tego podatku. Żebyście protestowali, bo my się na to nie zgadzamy - mówi Milewicz.

- Fałsz i obłuda. Ja się z tym nie zgadzam. My chcemy zrobić wielki krok do przodu, a rząd nas nie słucha - skomentował propozycje rządu protestujący w sejmie razem z matką, Adrian Glinka.  

DOSTĘP PREMIUM