Posłowie PiS chcą ograniczyć Polakom dostęp do pornografii. Powołują się na... konstytucję

"Pornografia oddziałuje na mózg swoich konsumentów w taki sposób co narkotyki, prowadząc do silnego uzależnienia i destrukcyjnych zmian osobowości" - twierdzą członkowie parlamentarnych zespołów.

Jak wynika z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, ok. 80 proc. Polaków regularnie lub sporadycznie ogląda pornografię. Posłowie PiS chcieliby to zmienić, powołując się na konstytucję.

Pod hasłem "Porno-kokaina na kliknięcie. Medyczne, psychologiczne i prawne uwarunkowania współczesnej pandemii" debatowały w poniedziałek parlamentarne zespoły na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej oraz ds. Rozwiązywania Problemów Uzależnień (w tej pierwszej zasiadają wyłącznie członkowie PiS)

Jak relacjonuje "Nasz Dziennik", zespoły ustaliły, że “stosując się do ujętych w Konstytucji gwarancji, ustawodawca ma obowiązek w jak największy możliwy sposób ograniczyć dostęp do pornografii”. “Pornografia oddziałuje na mózg swoich konsumentów w taki sposób co narkotyki, prowadząc do silnego uzależnienia i destrukcyjnych zmian osobowości” - cytuje gazeta.

Nie wiadomo, w jaki sposób dostęp od pornografii miałby być ograniczany. "Prześlemy nasze stanowisko poszczególnym ministerstwom i będziemy debatowali nad tym, co realnie można zrobić" - mówi portalowi Fakt24 członek Zespołu na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej Piotr Uściński (PiS).

Według magazynu “Wprost”, posłowie Prawa i Sprawiedliwości planowali wprowadzić blokadę na pornografię już w 2016 r. Dostawcy internetu mieliby domyślnie blokować pornograficzne treści, chyba że użytkownik zażyczyłby sobie inaczej. Choć Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało wówczas, że prace nad takim rozwiązaniem są w toku. Poseł Arkadiusz Mularczyk, wskazywany jako inicjator pomysłu, zdementował wówczas tę informację.

DOSTĘP PREMIUM