"Lista Tuska" z odrzuconymi przez Schetynę europosłami PO? "Świetny prezent dla PiS"

Przewodniczący Rady Europejskiej cieszy się dużą sympatią wyborców. Czy zdecyduje się to wykorzystać w kampanii do PE? Wg "RZ", na "liście Tuska" mogliby się być m.in. europosłowie PO: Michał Boni czy Danuta Hübner.

O pomyśle "listy Tuska" w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego informuje "Rzeczpospolita".

Według informacji gazety, lista - nad którą Donald Tusk roztoczyłby patronat - byłaby poważną konkurencją dla Platformy Obywatelskiej. Bo mogliby się na niej znaleźć m.in. obecni europosłowie PO.

- Ten plan pojawia się w kilku wariantach. Niedawno słyszeliśmy o “liście premierów”, na której mieliby wystartować byli premierzy i prezydenci. Teraz w Platformie mówi się, że ci, których Grzegorz Schetyna nie chce na listach, mogliby wystartować z poparciem właśnie Tuska - mówi w Poranku Radia TOK FM zastępca redaktora naczelnego “Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński.

Lista Tuska dla "zdrajców" z PO?

- Europosłowie PO są głęboko podzieleni. Część z nich stoi na stanowisku, bliższym Grzegorzowi Schetynie, czyli “krytykujmy obecny rząd, ale nie za mocno, żeby nikt nam nie przypiął w Polsce łatki zdrajców”. Drudzy uważają, że wchodziliśmy do UE dobrowolnie, więc jeśli w naszej ocenie dzieje się w Polsce coś złego, to trzeba wykorzystywać wszystkie dostępne instytucje, żeby wywrzeć presję na polski rząd - tłumaczy Szułdrzyński.

Czytaj też: ONZ upomina Polskę w sprawie "leczenia" gejów i lesbijek. Konieczna jest zmiana ustawy o zawodzie psychologa

Dziennikarz wskazuje na wątpliwości, czy Grzegorz Schetyna zdecyduje się umieścić na listach PO tych europarlamentarzystów, którzy np. w listopadzie 2017 r. głosowali za uruchomieniem wobec Polski art. 7 traktatu o UE. To m.in. Julia Pitera, Michał Boni i Danuta Hübner.

Zdaniem Szułdrzyńskiego, "lista Tuska" złożona z osób, których nie chce Schetyna, stanowi “świetny prezent dla PiS", ponieważ doprowadzi do rozbicia liberalnej opozycji na kilka bloków.

Dystans od polskich podziałów może nie wystarczyć

Na liście byłego premiera nie znalazłby się zapewne on sam ze względu funkcję, którą obecnie sprawuje. - Nie startuje, firmuje, trochę na pół gwizdka. To co robi Tusk, od wielu miesięcy, to puszczanie oka bez wyraźnej deklaracji - ocenia Marcin Meller z “Newsweeka” i TVN.

- Taka lista mogłaby mieć charakter zdystansowany wobec polskich podziałów, więc dla pewnej grupy ludzi mogłaby być przekonująca - uważa dr Karolina Wigura, szefowa działu politycznego “Kultury Liberalnej”.

Ale jak podkreśla, że pomysł może być źródłem problemów. - Z tego co zrozumiałam, na tej liście mieliby się znaleźć ludzie bardzo doświadczeni. A przecież wiemy, że podział pokoleniowy w polskiej polityce jest silny. Możliwe, że grupa młodszych wyborców uznałaby, że to nie jest ta opowieść o Polsce i Europie, na którą oni chcieliby głosować - mówi dr Wigura.

Eurowybory szansą dla liberałów

Zdaniem Michała Szułdrzyńskiego, wybory do europarlamentu mogą są szansą dla proeuropejskich liberalnych ugrupowań, takich jak PO i Nowoczesna.
- Agenda tematów przed wyborami promuje ugrupowania skrajne: antyeuropejskie i proeuropejskie - podkreśla. I dodaje, że dla PiS przyszłoroczne wybory do PE  "są kłopotliwe". Z jednej strony, PiS "nie jest antyeuropejski", tak jak np. Ruch Narodowy. Ale też nie raz i dwa partia Kaczyńskiego krytykowała i krytykuje decyzje Brukseli.

DOSTĘP PREMIUM