Pielęgniarki z Białegostoku dostaną podwyżki. W czasie protestu pomocy nie udzielono 200 dzieciom

Zakończył się protest pielęgniarek w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Od czwartku placówka ma znów przyjmować wszystkich małych pacjentów.

Protestujące od trzech dni białostockie pielęgniarki dostaną podwyżki, ale znacznie niższe niż pierwotnie żądały. Zawarte w środę porozumienie zakłada, że wysokość podwyżek uzależniona będzie od stażu pracy i nie przekroczy 500 złotych brutto.

Podwyżki dla większości z 400 pielęgniarek szpitala wyniosą 165 złotych. Przedstawicielki protestujących już zapowiadają, że chcą do tematu płac wrócić w styczniu przyszłego roku.

Od poniedziałku, czyli dnia, w którym w ramach protestu większość pielęgniarek dziecięcego szpitala klinicznego poszła na zwolnienia lekarskie, placówka odwołała wszystkie planowe przyjęcia pacjentów. W czasie trzech dni protestu pomocy nie udzielono około 200 umówionym wcześniej dzieciom.

Uniwersytecki dziecięcy szpital kliniczny w Białymstoku to jedyna specjalistyczna placówka tego rodzaju w całej Polsce północno-wschodniej. Co roku leczy około 20 tysięcy dzieci.

Przepracowane pielęgniarki 

Protesty trwają w całym kraju. Zwolnienia lekarskie przedstawiło ponad 70 pielęgniarek z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. W efekcie trzeba było m.in. odwołać wszystkie zaplanowane operacje. Natomiast w Łodzi zwolnienie lekarskie wzięło jednocześnie 30 z 37 pielęgniarek instrumentariuszek z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1. 

Szacuje się, że w Polsce na jedną pielęgniarkę przypada 192 pacjentów.

- Przepracowane pielęgniarki to problem tak powszechny, jak przepracowani lekarze. Ale o tym rzadko się mówi - ocenia Zofia Małas, prezeska Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. Jak podkreśla, pielęgniarki "mają do opieki kilkunastu, a zdarza się i kilkudziesięciu pacjentów". - A dobrze można zaopiekować się tylko kilkoma pacjentami na dyżurze - mówi Małas.

Zobacz także: Radziwiłł śledził pielęgniarki na Facebooku. Pomagał mu Węgier z rządu Orbana

DOSTĘP PREMIUM