Dlaczego polityk PiS opuścił kilka godzin obrad w Sejmie? "Proszę nie wymagać, aby poseł był skoszarowany"

- Proszę nie wymagać od każdego posła, żeby od wtorku do piątku był skoszarowany i nie mógł opuścić terenu Sejmu - tak Waldemar Buda tłumaczył, dlaczego spóźnił się kilka godzin na posiedzenie plenarne.

W środę, 6 czerwca, o godz. 9 rano rozpoczęło się posiedzenie plenarne Sejmu. Poseł PiS, Waldemar Buda, kandydat na prezydenta Łodzi, postanowił się jednak na nie kilka godzin spóźnić.

- Czy nie jest brzydkie to, że pan był w Łodzi, kiedy powinien pan być w Sejmie? - zapytała w Wywiadzie Politycznym Karolina Lewicka.

- W niektórych punktach (posiedzenia - red.) nie uczestniczę - odparł poseł i postanowił przybliżyć słuchaczom funkcjonowanie parlamentu, tłumacząc, że na poszczególnych punktach posiedzenia Sejmu pojawiają się posłowie, którzy zasiadają w komisjach zajmujących się właśnie tymi punktami. - Inni mają swoje komisje albo też inne obowiązki - próbował wyjaśniać Buda.

- Radiosłuchacze doskonale zdają sobie sprawę, panie pośle, że jak trwa posiedzenie Sejmu, to posłowie są przy Wiejskiej - przerwała mu prowadząca.

Skoszarowany poseł

Dziennikarka zaznaczyła, że w czerwcu jest 19 dni roboczych, z czego tylko 5 przypada na Sejm. Zapytała posła, dlaczego na wizytę w Łodzi nie wybrał innego dnia.

- Wieczorem wracam do domu, do Łodzi i po prostu trochę później wyjechałem do Warszawy. Nie rozumiem w ogóle, w czym jest problem - stwierdził poseł.

Lewicka wypomniała parlamentarzyście, że na posiedzeniu Sejmu zjawił się dopiero między godz. 13 a 14. - Pan naprawdę nie widzi w tym problemu?

- Proszę nie wymagać od każdego posła, żeby od wtorku do piątku był skoszarowany i nie mógł opuścić terenu Sejmu. Często wracam do domu wieczorem, mam małe dzieci, nieraz jeszcze jakieś punkty są dyskutowane, w których nie zabieram głosu - tłumaczył swoje nieobecności Waldemar Buda. 

- Rozumiem, że jak pan uważa, że pana obecność na sali plenarnej jest potrzebna, to pan jest, a jak nie jest potrzebna, to pana nie ma? Za co panu panie pośle płacą obywatele, skoro pan czasem bywa, jak pan ma ochotę, a czasem pan nie bywa?- dopytywała dziennikarka. 

- Za to, że jestem w trzech komisjach, w czterech zespołach i jestem piąty, co do sprawozdań w Sejmie, spośród wszystkich parlamentarzystów. Jeśli są punkty, którymi się zajmuję, to jestem zawsze - zapewnił polityk.  

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM