Czy można zginąć od ugryzienia komara? Gdy znajdziesz się pośrodku roju, umrzesz w mniej niż godzinę

"Po 40 minutach ukąszeń stracisz dwa litry krwi i osiągniesz stan krytyczny. Będziesz niespokojny i rozkojarzony, a serce będzie ci walić z częstotliwością ponad 100 uderzeń na minutę". Przeczytaj fragment książki.

Poniższy fragment pochodzi z książki "Już nie żyjesz" w tłumaczeniu Moniki Skowron.

Samica komara widliszka jest najbardziej niebezpieczną istotą w historii ludzkości. Wedle pewnych szacunków jej ugryzienie spowodowało wymarcie połowy populacji ludzkiej od epoki kamienia do dziś. Oczywiście nie powinieneś przypisywać wszystkich zasług komarzycy. Prawdziwą morderczynią jest malaria, choroba wywoływana pasożytniczymi pierwotniakami, które łapią okazję, zabierając się na przejażdżkę wraz z komarami.

Co roku ponad 247 mln osób zostaje zarażonych malarią. Przeszło milion z nich umiera. Ponadto ugryzienia komarów są uciążliwe (ich ślina jest antykoagulantem, na który większość z nas ma uczulenie) i nie jesteśmy odosobnieni w swoim przekonaniu. Renifery tundrowe z Alaski (karibu) wędrują przez chłodniejsze tereny, aby uniknąć kąsania przez te owady.

Oczywiście karibu nie są jedynymi stworzeniami omijającymi jakieś obszary szerokim łukiem z powodu plagi komarów. Przepastne połacie dżungli w Amerykach Środkowej i Południowej, a także Afryce były zupełnie niedostępne dla wczesnych odkrywców - wszystko przez komary. Zachowanie amazońskich lasów deszczowych możemy zawdzięczać temu samemu czynnikowi.

Tysiące ofiar wśród robotników

Pierwszą próbę zbudowania Kanału Panamskiego podjęła w 1881 roku ekipa pod zarządem francuskim. Nie poszło zbyt dobrze. W panamskiej dżungli aż roiło się od jadowitych węży i pająków, co nie pomagało, ale stwarzane przez nie zagrożenie bledło w porównaniu z problemem komarów. Malaria bezwzględnie zdziesiątkowała francuskie siły robocze. Komary zabijały prawie 200 robotników miesięcznie w szczytowym momencie przedsięwzięcia.

Nie dotrzymano terminów, koszty poszybowały w górę i po dziewięciu latach zamiar spełzł na niczym. W tym czasie życie straciło 22 tys. robotników, niemal wszyscy zginęli z winy komarów. Budowę kanału ukończono dopiero 20 lat później dzięki amerykańskiej inwestycji - oraz lepszemu zrozumieniu przez lekarzy związku między zachorowaniem na malarię i aktywnością komarów – choć plan doprowadzono do finału kosztem kolejnych 5,6 tys. żyć.

Wciąż pozostaje pytanie o tych, którzy zabijają na swojej skórze mnóstwo komarów, ale nie mieszkają w kraju dotkniętym malarią. Czy komary mogą cię uśmiercić bez pomocy pierwotniaków? Czy wystarczająco dużo komarzych ugryzień może wysuszyć cię na wiór? Czy istnieje coś takiego jak śmierć od tysiąca ukąszeń? Komary za każdym razem, kiedy cię gryzą, upijają małą ilość krwi, co nie stanowi większego problemu podczas zwykłego wypadu pod namiot.

Zobacz też: Stołówki, tapczany, stare żyrandole. Zobaczcie co się stało z ośrodkami wypoczynkowymi epoki PRL

Możesz sobie pozwolić, by stracić jej odrobinę. Ale będziesz mieć problem, jeżeli wybierasz się na biwak do regionu North Slope na Alasce i nagle znajdziesz się nago w samym środku wielkiego roju. Znamy szczegóły takiego obrotu spraw dzięki badaczom z Arktyki, którzy - jak się domyślamy - mieli w sobie sporo odwagi oraz przynajmniej parę kieliszków wódki i wyprawili się na zewnątrz bez koszulek. Przez minutę stali na dworze pośród gęstej chmary komarów, po czym pognali z powrotem do środka i ocenili szkody.

Każdy z nich naliczył na sobie ponad 9 tys. ukąszeń.

Komary wypijają tylko 0,005 mililitra krwi za jednym ugryzieniem, a w twoich żyłach płynie około pięciu litrów owego życiodajnego płynu, którego starczyłoby na mniej więcej milion komarzych posiłków. Możesz sobie zatem pozwolić na parę ukłuć przez trąbkę komara podczas kolejnego biwaku, ale 9 tys. na minutę to zupełnie inna bajka. Gdybyś poszedł w ślady tych dzielnych naukowców z gołymi klatami, a potem został w środku roju, oto, co by nastąpiło.

400 tysięcy ukąszeń w 40 minut

Około 15 minut po zakończeniu gehenny stracisz 15 procent krwi - to tyle samo, ile oddajesz w stacji krwiodawstwa. Doświadczysz lekkiego niepokoju i sporego swędzenia, ale to nic, z czym szklanka soku pomarańczowego i ciasteczko nie dałyby sobie rady.

Jednak po upływie 30 minut komary wyssą z ciebie 30 procent całkowitej objętości krwi. Ciśnienie tętnicze zacznie ci spadać, a serce będzie musiało przyspieszyć, żeby wyrównać stratę. Jednocześnie zaczniesz odczuwać wychłodzenie kończyn, ponieważ twoje ciało skupi się na doprowadzaniu tlenu do narządów wewnętrznych kosztem dłoni i stóp. W tym czasie częstość oddychania wzrośnie, jako że twój organizm będzie się starał nadrobić deficyt tlenu.

Okładka książki 'Już nie żyjesz'Okładka książki 'Już nie żyjesz' Mat. prom.

Po 40 minutach ukąszeń stracisz dwa litry krwi i osiągniesz stan krytyczny. Będziesz niespokojny i rozkojarzony, a serce będzie ci walić z częstotliwością ponad 100 uderzeń na minutę. Twój organizm zatrzyma resztkę krwi i tlenu w mózgu, nerkachsercu, za to tkanki twoich rąk i nóg zaczną głodować i umrą.

Po 45 minutach i przeszło 400 tys. ukąszeń utrata krwi będzie jeszcze większa. Na tym etapie twoje serce nie zdoła utrzymać minimalnego potrzebnego ciśnienia tętniczego, wpadniesz w szok, po którym nastąpi zatrzymanie akcji serca. Bez przepływu krwi, który dostarcza do twoich płuc tlen, komórki mózgowe zaczną obumierać.

W ciągu paru sekund stracisz przytomność i doświadczysz nieodwracalnych szkód mózgu. W zależności od tego, które komórki mózgu zginą i w jakiej kolejności, będziesz miał od trzech do siedmiu minut od uszkodzenia serca do zupełnej śmierci mózgowej.

I tym oto niezwykłym sposobem dołączysz do prawie połowy ludzkości, która umarła przez komary.

DOSTĘP PREMIUM