PiS chce zmieniać zasady orzekania o niepełnosprawności. ''Boję się tych zmian, naprawdę''

Kobieta ze swoim synem już siedem razy stawała na komisjach. - Tak bez wątpienia być nie powinno, ale na razie systemu orzecznictwa nikt z nami nie konsultuje - mówi. ZUS nie udostępnia projektu nawet RPO.

Do końca czerwca mają się zakończyć prace nad nowym systemem orzekania o niepełnosprawności. Główne założenie to ujednolicenie i uproszczenie zasad. Dziś jest tak, że chcąc uzyskać różne świadczenia, trzeba stawać przed kilkoma komisjami. Nowe zasady mają to wyeliminować. 

Niewiele wiadomo, rodzice zaniepokojeni

Szczegóły zmian są owiane ścisłą tajemnicą, również te dotyczące kosztów. Osoby, które pracują w Międzyresortowym Zespole ds. Opracowania Systemu Orzekania o Niepełnosprawności, nie chcą mówić o konkretach, zasłaniając się zobowiązaniem do poufności. Z przecieków, które do nas docierają, wynika jednak, że zmian będzie sporo.

- Ja się naprawdę boję - mówi mama 9-letniego niepełnosprawnego Franka. I dodaje, że przy wprowadzaniu reformy edukacji też rodzicom uczniów niepełnosprawnych obiecywano wiele, ale na obietnicach się skończyło. Problemów jest cała masa, w tym nauczanie indywidualne w domu.

Bartłomiej Sienkiewicz: Nikt nie sprzeciwia się brutalizacji życia politycznego i społecznego. Największy żal mam do Kościoła

Jak mówi wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Krzysztof  Michałkiewicz, projekty i założenia nowych rozwiązań są już gotowe. - Zespół je konsultuje w tej chwili i zbiera opinie. Pewne jest jedno: w budowie systemu wsparcia osób niepełnosprawnych orzecznictwo jest kluczowe i trzeba je uporządkować - wyjaśnia. Szczegółów zdradzić nie chce. Podkreśla, że orzecznictwo trzeba dostosować do „nowych czasów”.

- Bardzo nam także zależy na nowej formie orzekania - o niesamodzielności. Mamy nowe zjawisko: nasze społeczeństwo się w szybkim tempie starzeje - mówi Michałkiewicz. - Wiele osób starszych, schorowanych potrzebuje wsparcia i opieki, bo są niesamodzielne. A to wymaga instrumentów, które pozwolą tym osobom godnie żyć i korzystać z odpowiedniego wsparcia, opieki i pielęgnacji - dodaje minister. Zapewnia, że nowy system orzecznictwa nie będzie rewolucją, ale ewolucją.

Niepełnosprawni nie będą musieli chodzić po różnych komisjach

Dr Paweł Kubicki z inicjatywy „Chcemy całego życia”, pracujący na co dzień w Szkole Głównej Handlowej specjalista od polityki społecznej, nie ma wątpliwości, że zmiany w systemie orzecznictwa są potrzebne. Pytanie, czy w takim
kierunku, w jakim zmierza ministerstwo? - Wydaje mi się, że bardziej wychodzi naprzeciw problemowi starzenia się populacji i opiece długoterminowej, a nie potrzebom osób z niepełnosprawnościami - mówi Kubicki.

- Z tych oficjalnych ogólników na temat zmian, które do nas docierają, wiemy jedno - przydadzą się one do ograniczenia kosztów i możliwości bardziej celowanego adresowania wsparcia do osób „znacznych znacznych”, czyli potocznie mówiąc "leżących" lub wymagających opieki 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu - dodaje dr Kubicki.

Czytaj też: "Co mam zrobić? Zamknąć córkę w domu?". Państwo zostawia dorosłych niepełnosprawnych na lodzie

Ekspert dodaje, że najważniejsze będą kryteria orzekania, a o tym na razie niewiele wiadomo. - Czy będziemy dokładnie wskazywać w orzeczeniu potrzeby osób niepełnosprawnych? I co ważniejsze, czy po stwierdzeniu tych potrzeb u danej osoby będzie prawna gwarancja wsparcia, czy tylko możliwość uzyskania takiej pomocy w miarę środków i dostępności form wsparcia? Bo przecież to jest kluczowe - dodaje Kubicki. O jakie potrzeby chodzi? Np. o zagwarantowanie niepełnosprawnemu asystencji osobistej, rehabilitacji i usług medycznych, czy wsparcia na rynku pracy.

W ocenie Kubickiego korzystną zmianą będzie to, że powstać mają centra orzecznicze, w których osoba niepełnosprawna (dziecko czy dorosły) uzyska konkretną, merytoryczną opinię zespołu interdyscyplinarnego i nie będzie musiała chodzić po różnych komisjach i różnych orzecznikach, jak jest w tej chwili.

O autyzmie orzekają ortopedzi

- System orzecznictwa bez wątpienia wymaga zmian - mówi Zbigniew Worony z Fundacji Ergo Sum, która pomaga dorosłym autystom, a prywatnie tata 28-letniego syna z autyzmem. Jak mówi, dzisiaj z uzyskaniem orzeczeń jest wiele problemów. W komisjach, które orzekają o niepełnosprawności w przypadku dzieci autystycznych, zasiadają często lekarze takich specjalności jak np. okulista czy ortopeda.

- Nie mają wystarczającej wiedzy o autyzmie. Dziecko autystyczne w wielu przypadkach na zewnątrz wygląda normalnie, trzeba je dłużej poobserwować, by dostrzec problem. A oni tego problemu nie widzą - dodaje nasz rozmówca. W jego opinii ważna jest też zmiana systemu orzekania. 

- Dziś orzeczenie o niepełnosprawności wydaje się na podstawie kryteriów stricte medycznych. A według Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych istota orzekania powinna się skupiać na ocenie funkcjonalnej: nie na samych przyczynach niepełnosprawności, ale również na jej skutkach i na barierach, które napotyka dana osoba niepełnosprawna - mówi Worony.

Agnieszka Kossowska, mama 9-letniego Franka, ze swoim synem już siedem razy stawała na różnego rodzaju komisjach, by uzyskać orzeczenia czy opinie. - Tak bez wątpienia być nie powinno, ale wszystkie zmiany powinny być szczegółowo skonsultowane ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami. A na razie systemu orzecznictwa nikt z nami nie konsultuje. I jest to zasadniczy problem - zauważa.

Projekt ustawy nie został udostępniony nawet Rzecznikowi Praw Obywatelskich. ZUS zasłania się wczesnym etapem prac.

DOSTĘP PREMIUM