Prof. Smolar: PiS przypomniał sobie wizję śmierci. Zrozumiał, że może oddać władzę

- Żaden polityk nie wierzy, że przyjdzie moment, w którym trzeba będzie oddać władzę. PiS zrozumiał, że jest to możliwe - mówił w TOK FM prof. Aleksander Smolar.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Na 107 polskich miast PiS rządzić będzie w czterech. Także władza w większości sejmików wojewódzkich jest poza zasięgiem partii Jarosława Kaczyńskiego. Ale politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że nic złego się nie dzieje. A wybory samorządowe to wielki sukces. Dla tych, którzy wątpią, przygotowano nawet specjalny pokaz slajdów.

Prezes PiS podkreślał, że zwycięstwo jego ugrupowania w wyborach samorządowych "nie podlega wątpliwości". - Ja rozumiem, że przedstawiciele komitetów, które wybory przegrały, kwestionują ich wynik, ale to abstrahowanie od faktów - mówił Jarosław Kaczyński.

Zobacz także: "Kaczyński przed wejściem na mównicę dostał informację o wyniku Jakiego. Nie dało się tego ukryć"

Prof. Aleksander Smolar nie wierzy w to, że obóz władzy nie przejął się wynikami wyborów samorządowych.

- PiS przypomniał sobie, co to jest Tanatos, czyli wizja śmierci. Żaden polityk nie wierzy, że przyjdzie moment, w którym trzeba będzie oddać władzę. Oni nagle zrozumieli, że jest to możliwe - mówił w TOK FM prezes Fundacji Batorego.

Zdaniem prof. Smolara przed partią rządzącą stoją poważne wyzwania. - Czy PiS jest w stanie się wydobyć się z obecnej sytuacji, jak powinien to zrobić? Czy poprzez radykalizm, czy wręcz przeciwnie szukając tzw. centrowego wyborcę łagodzenie kantów tej rewolucji? - zastanawiał się ekspert.

"Spychanie PiS do centrum"

- Wydaje mi się, że to, co się dzieje, spycha PiS, obraz PiS-u ku centrum sceny politycznej. To może umocnić tendencje do pojawienia się czegoś na prawo od PiS-u. A tego obawia się Jarosław Kaczyński - ocenił prof. Smolar.

Ekspert przypomniał, że najbliższy wyborczy sprawdzian, czyli wybory do Parlamentu Europejskiego, to dobra okazja dla mniejszych ugrupowań, na zdobycie poparcia.

Warto przypomnieć, że to właśnie od wyborów do PE zaczął się marsz do władzy Ligi Polskich Rodzin, którą kierował Roman Giertych. To ugrupowanie, w 2004 roku, uzyskało drugi wynik - za Platformą Obywatelską. Trzecie miejsce zajął wtedy PiS. Zaledwie dwa lata po tamtych wyborach lider LPR był ministrem i wicepremierem - w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała Marszu Niepodległości, organizowanego przez narodowców>>> 




DOSTĘP PREMIUM